Najstarsza 33

Dzisiaj w szkole Łucja miała Dzień Rodziny. Idea nie do końca mi się podoba, bo w końcu a)mamy społeczeństwo rodzin niepełnych, b) wyszła by z tego świetna Spartakiada klas 0-4 i niepotrzebny był ten tłumek rodziców przechadzający się za dziećmi. Ale by nie narzekać powiem od razu, że zabawa była przednia!

Obchody polegały na zawodach i grach grupowych angażujących całe klasy. Na boisku były różne stanowiska i namioty z zadaniami w stylu przenoszenie chochelki wody, skakanie na jednej nodze do celu na wyścigi, budowanie robota z plastikowych butelek czy wyławianie  kulek (rybek) na czas. 

<><>

Wieczór, rolety opuszczone, żeby było ciemno (ten długi dzień to akurat kiepska rzecz przy dzieciach), Lilka w wannie, rozbieram Mieszka i mówię do Łucji:

  • Przynieś mi kotku jego piżamę. Jest pod poduszką.
  • Ale ja się boję ciemności!

Na co Lilka leżąca na brzuchu w wannie rzuca:

  • Łucja użyj serca, sprytu i magii!