Sztuka mówienia NIEEEE!

Dziś mam dzień własnych mini sukcesów. Mam z tym NIE duży problem i dziś mi się udało dwukrotnie to z siebie wykrztusić. W kwestii szkolnej i zawodowej. Czuję się z tym lekka i bohaterska. Nie będę piec ciast na kiermasz szkolny, bo nie wiem dlaczego to ja zostałam wytypowana. I proszę od razu okazało się, że ciasto można kupić, bo są fundusze. Drugi raz gdy stwierdziłam, że jedna jednak współpraca nie wyjdzie. Chciałam tej roboty bardzo, ale nie ma na to szans i cieszę się, że to ja TO powiedziałam.

Mistrzem NIE jest też Mieszko. Jak biegnie do łazienki to stopuje się wykrzykując NIE, NIE, nie! I też wszystkich wokół uprzedzam by NIE pytać go co chwila czy nie chce siusiu. Niech się zleje w gacie, ale niech sam o tym myśli. Byłam ostatnio na kinder-imprezie gdzie mama 5-latki co chwila ją o to pytała. NIE! On sam będzie wiedział, kiedy musi iść do łazienki!

A poza tym to Łomżing, kocing, trawing 🙂 Choć bardziej w wersji: Koszing trawing, czereśning i rowering 🙂