Moja wychowawczyni z podstawówki mawiała: Człowiek jest dzieckiem dopóki ma rodziców. Dużo ostatnio mam tej relacji matka-dziecko-rodzice i poszłam bym z tą definicją dalej: Każdy dorosły ma prawo czasem być dzieckiem. I to w kategoriach pozwolenia opieki nad sobą jak i sprawiania sobie samemu przyjemności.
Lubię przykład, który już Wam kiedyś opisywałam. Gdy siedzieliśmy z bratem w pizzerii i przy sąsiednim stoliku siedziało dwóch nastoletnich kolegów. Jeden nalewał drugiemu kolę. Nalał sobie i nalał koledze. W obu szklankach nalał aż „z czubkiem”. Ubawiło nas to, bo przecież łatwiej było by pić, gdyby nalał mniej, a potem dolał, ale w ten sposób on podświadomie okazywał chęć kumpelskiego dogodzenia i świadomość wyjątkowości tej chwili 🙂
Czego życzyć dzieciom-dzieciom?
Żeby jak najdłużej były dziećmi! Żeby nie martwiły się kłótniami rodziców i żeby miały kolorowe sny. Żeby ich marzenia były bajkowe i żeby długo liczyły na dobre duszki – czy to Zębuszki, czy Mikołaje. Oraz żeby wierzyły, że ich świat jest najlepszy na świecie i żeby taki był!
Każde dziecko ma czasem przebłysk że czuje się doroślejsze i bardziej odpowiedzialne niż rodzice. Łucja strofuje mnie jak powiem coś wg niej nieodpowiedniego. Lilka złości się na mnie jak zwracam uwagę Łucji, a Mieszko jak uważa, że nie reaguję na niestosowne zachowanie dziewczyn. No więc aczkolwiek to bywa zabawne to życzę im też by nie musieli się martwić, że na ich głowach jest utrzymanie ładu i przestrzeganie konwenansów w naszej rodzinie 🙂
