I tym razem płatków do sypania by nie zabrakło. Synek zastawił mamuśce dom tulipanami, żeby miała pięknie jak wyjdzie ze szpitala, więc z każdego kąta spoglądają na nas wielkie bukiety kwiatów. Lecz piękny ubiegłoroczny plan procesyjny przenosimy na przyszły rok.
Dziś tatin miał zabrać dzieci na jakąś wycieczkę, a ja tymczasem zajmuję się wykonaniem wskazanych przez Lutkę zadań. Zniosłam krochmal do pralni, odkurzyłam, przejechałam jakimś parowym mopem łazienki (super wynalazek) i wyniosłam z Krzychem z garażu leżak. Wyrwałam też wielkie kępy niezapominajek. Nie wiem czemu Lutka chciała się ich pozbyć, ale czasem człowiek czuje potrzebę czystek. Wyrzuca coś co trzymał latami bojąc się użyć, coś co hodował z pasją czy coś co tworzył zaniedbując wszystko inne. Co zawiniły biedne kwiatki nie wiem… Chciała mama by zniknęły wszystkie niezapominajki z ogródka, więc zniknęły.
Ach, i obudziłam się dziś o 10-tej. Po 10 godzinach snu 🙂 Od szóstej miałam takie przebłyski, czemu nie słyszę dzieci, zrywałam się i zasypiałam na nowo :))) Spa i relaks na pełny etat ;))
