Jest teoria, że dziecko należy odpieluchowywać jak ma 27 miesięcy. Z dziewczynami tego nie przestrzegałam, ale w tej regule chyba coś jest, bo Mieszko złapał temat błyskawicznie. Nawet nie w kategorii dzień, tydzień, a po prostu od razu. Wpadek właściwie nie ma, choć początkowo mieszał sygnały i gnał na nocnik by puścić bąka :)) Do sklepu czy na wycieczki pieluch nie zakładamy (choć rezerwę w torebce noszę). Ponieważ została mi jeszcze cała paczka piątek, to zakładam mu jeszcze na noc, ale nie ma to większego sensu, bo pieluchy rano są suche, a młody i tak w nocy do mnie przychodzi, żeby z nim pójść do łazienki. Czasem zresztą noc przesypia i przybiega rano by mu szybko zdjąć pieluchę, bo on ma sprawę 🙂
Nie chciał nosić białych eleganckich męskich majtasów, lecz namalowałam mu na nich markerem do tkanin samochodziki i teraz nosi 🙂 I lubi być bez pieluchy. Ona grzała, była ciężka i ograniczała ruchy, bo zawsze trzymał ją jeszcze bodziak. Teraz wolność zyskała nowy wymiar 🙂

Rozmawiam z sąsiadką, mamą dziesięciolatka, i mówię:
- Cały czas się bawi tym swoim interesem. Ciągnie i ciągnie, że aż się boję, że sobie urwie.
- Antek też ciągnął, ale za dużo sobie nie wyciągnął :))
