w gromadzie

Wgramoliłam się wczoraj do wanny z dziećmi. Pogryzły nas wieczorem komary i chciałam szybko przepłukać ciała, żeby tak nie swędziało. I nie wiem kiedy mi te potomstwo tak urosło, ale JUŻ się w czwórkę nie zmieściliśmy :)Właściwie to dopóki byłam w wannie któreś  musiało stać…  A przecież kiedyś to nam się udawało! :)) Na dodatek Mieszka wyjątkowo uradowała moja nagość i złapał mnie za biust krzycząc:

  • Kulki! Moje! 🙂

Podobnie reaguje rano, kiedy przybiega do nas do sypialni i walczy z ręką Diabla, która mnie obejmuje. I też krzyczy:

  • Mama! Moja!!

<><>

Dostałam w szkole formularz gotowości szkolnej dla  Łucji. Jest gotowa. Liczy, czyta i jest bardzo sumienna. Zastrzeżenie dotyczy tego, że się nie zgłasza oraz, że niestarannie koloruje. Ale to wiem i to mnie nie martwi. Zresztą widziałam na wywiadówce jej zeszyt ze ślaczkami, w którym wypełniła SZEŚĆ linijek 😉 Dzieci ją lubią, chłopaki są zakochane, nie popada z nikim w konflikty, czyli może tak jak mamusia będzie w życiu tylko w dobre sojusze wchodziła 🙂