Pojechałam na rynek po warzywa. Cudne są sadzonki pomidorów, więc myśl o ogródku kiełkuje we mnie coraz mocniej. A jeden sprzedawca dał mi trzy pęki pietruszki (chyba ją zamrożę?) Ale nie o tym. Słuchałam sobie po drodze radia i była reklama Harleya. I coś tam gadają, gadają i na koniec nastąpił okrzyk: Dostępny również na raty! Ależ skucha… Harley na raty?!?!? I co i może jeszcze jeszcze kupowany w leasingu? I fakturę na stacji benzynowej poproszę?? Przecież Harleya powinien kupować koleś w skórze, którzy w salonie kładzie plik gotówki na stół! Ma brzuch i resztki długich włosów 🙂 Pewnie i kupowano go już na kredyt, ale nagłaśnianie o tym w mediach, to jakaś wielka brand-marketingowa klapa!
