W środy przyjeżdża lodziarz. Słychać muzyczkę i wszystkie dzieciaki z osiedla gnają na czym się da. Rowerkach, trzykołowcach i hulajnogach. A potem jest relaksacyjne przechadzanie się z lodowymi zdobyczami 🙂 Gdzieś kiedyś czytałam, że NY, czyli Jabłku powstają knajpy wyłącznie dla bezdzietnych. Nikt nie wrzeszczy, nie rzuca jedzeniem i nie biega po sali. I jak widzę tę przesuwającą się stonkę z rykiem LOOODYYY to nie dziwię, że co niektórzy sąsiedzi domykają okna :)))
<><>
Leti wybrała mnie do blogowej losowanki, więc odpowiadam:
- Biały czy czarny? Ani biały, ani czarny 🙂 W kwestii kolorów i opinii lubię być pomiędzy. Do noszenia wzięłabym natomiast granat.
- Szwecja czy Ameryka? Zdecydowanie to drugie. Szwedzi i zimno mają i jakoś tak nieuchronnie wrażenie mam, że czas Europy się skończył. W Ameryce nie byłam, ale duży kraj, to z pewnością duże możliwości.
- Piwo czy wino? Wino! Nie przepadam za czerwonym, a i białe muszę rozwodnić by mi smakowało. Ale szampana uwielbiam! Natomiast piwo sam zapach mnie cofa.
- Jedno dziecko czy rodzina wielodzietna? To chyba jasne. Dużo znaczy dobrze!
- Rano czy wieczorem? Zdecydowanie rano. Wieczorem na wszystko mi brakuje czasu, a poranki są super. Lubię myśleć, pracować i jeść właśnie rano.
- Ulubiona książka? Nie mam pojęcia. Uwielbiałam jako nastolatka fantastykę i jeśli miarą ulubienia miała by ilość przeczytanych razy, to pewnie było by to coś z fantastyki.
- Ulubiony film? Jestem typ serialowy. Chwilowo nr 1 jest Grimm. Chociaż jak tak myślę… to zachwyciła mnie Amelia. Oraz Romeo i Julia (ta wersja z Di Caprio). Bardzo.
- Idealny dzień. Staram się zawsze myśleć, że to ten, który właśnie mija.
- Mazury czy morze? W Polsce lubię wypoczywać na jeziorami. Morze lubię, ale ten wakacyjny tłum i rejwach w nocy mnie odstraszają.
- Miłość czy kasa? Sąsiadka psycholog mawia: Być czy mieć? I zawsze sama sobie odpowiada: Czuć i przeżywać.
- Słońce czy deszcz? Jesienna szaruga zdecydowanie nie, ale jako, że zaczyna mi się właśnie alergia to chwilowo wybieram deszcz! 🙂
