Jeśli oglądaliście pogodę, to wiecie, że nad morzem straszyli przymrozkami :p a południowy wschód zalała fala ciepła z burzami. Chwilami było nawet na tyle upalnie, że na wycieczkę rowerową z Łucją pojechałam w krótkich spodenkach. Większą jednak część dnia towarzystwo porozbierane obchodziło ogródek dziadków i wymyślało sobie zabawy.

Panny np. robiły postacie z płatków babcinych kwiatów. Płatki tulipanów i bratków + taśma klejąca 😉 Łucza zrobiła laleczkę, a Lilka motyla 🙂

- Mamo, a podoba Ci się mój naszyjnik?
- Podoba. To ten, który dostałaś od babci?
- Tak. A mój, czy Lili bardziej?
- Oba są cudne. Twój z takim motylem jest extra, ale ten Lili z taką otwieraną klapką jest też wspaniały.
- Tylko ona musi sobie do środka wkleić zdjęcie.
- No tak… Tylko czyje? Gdybym ja miała taki to bym wkleiła sobie Wasze zdjęcia.
- Tu trzeba sobie wkleić zdjęcie miłosne z ukochanym.
- A po co swoje wklejać? Wystarczy ukochanego!
- Lila: Tu mogę sobie wkleić każdego. Albo mamę, albo babcię! 🙂
