Dzień drugi

Święta majowe to tradycyjnie obchody DNI MIASTA ROWERÓW. Przez pięć dni na mieście są teatrzyki, pokazy klaunów i iluzjonistów oraz koncerty. Nad miastem lata samolot ze wstęgą (jak się zapewne domyślacie pomysł się podoba Łucji i na jej imprezę Powitania Lata chciałaby by taki latał nad naszym domem), są konkursy dla dzieci i spartakiada na stadionie Mosiru. Wczoraj próbowaliśmy powojennych zabaw, a dziś ruszyliśmy oglądać Paradę orkiestr dętych. Było ich kilka, każda ruszała z innego końca miasta i schodziły się na głównym placu. Poszczególne grupy były prowadzone przez mażoretki, które są nową fascynacją  Łucji.

2-gi maja to oczywiście też, tak jak w całej Polsce ŚWIĘTO FLAGI. Było więc malowanie buź na biało-czerwono, dużo biało-czerwonych balonów, żołnierze i namioty wojskowe, gdzie można było włączyć wojskową syrenę i strażacy chętnie pozujący do zdjęć. Zdjęcia też można było sobie zrobić. Fotografowali członkowie klubu młodego fotografa, a tło było czerwone. Fotografia to to co trzyma Łucja.

Jest Wesołe Miasteczko i Cyrk. Dziś to pierwsze. Konik, quad i wóz strażacki, czyli na początek karuzela klasyczna…

Ach i odnotujmy też, że na życzenie córki przejechałam się z nią wężem. Pierwszy i ostatni raz 🙂 Jak zeszłam nogi miałam jak z gumy. To wcale nie było jakieś ekstremalne, ale ja byłam naprawdę przerażana. Żeby usprawiedliwić się, ten koleś co siedział przede mną krzyczał do operatora rollercostera: Niech PAN zatrzyma tę karuzelę! I dorzucał do mnie: Pani krzyczy ze mną! :DD Foto by Dziadek.