Na 35-tą rocznicę ślubu dziadki dostały od synka zaproszenie do Kazimierskiego spa. Podobało się im, więc doszli do wniosku, że 5 lat później na kolejną rocznicę zaproszą gości właśnie tam! 🙂 Super! My z dzieciakami ściągnęliśmy do dziadków już w sobotę i rozpoczęliśmy cudowny weekend w Kazimierzu Dolnym 🙂




Na płotach porozwieszane były koronkowe obrusy, z licznych galerii spoglądały ciekawe figurki, a z kawiarni ciągnął się zapach ciast. Łucja wspinała się na kamienne mury, a w wąskich przejściach, tak po grecku, drzemały wielkie ciapkowate psy.



Na rynku odbywał się zlot posiadaczy Porshe, a plakaty zapraszały na koncert w synagodze.


Wszędzie były ptaszki, kurki i koguty. Porcelanowe ptaszki dostali uczestnicy imprezy, a kogutkowe lizaki pomagały nam wspiąć się na górę zamkową (gdzie z zaskoczenia Łucja zrobiła nam zdjęcie) :))




Lilka tak przekornie do ptasich interesów naciągnęła babcię na kratkowego kotka. 🙂

Tak schodzeni z przyjemnością wylądowaliśmy na hotelowym basenie i w saunie (nazwanej przez Lilę, która tam nie wchodziła: ciepłym salonikiem). No i w jacuzzi. Z tym ostatnim wyszła niezła historia. Absolutnie zakochała się w nim Lila. Zrobimy sobie taką wannę w domu? I tak ją wciągnęła obsługa urządzenia, że do 12 w nocy rozemocjonowana mówiła do siebie: To jest jacuzzi. Co chcesz? Bąbelki, światło czy pryskanie? To wyłączę Ci pryskanie, a włączę światło. :))


A kolejnego dnia chodziła w okularach do pływania 😉

Na niedzielnym obiedzie Krzycho powiedział, że tyle lat razem to zasługa ogromnej cierpliwości Lutki. A Lutka dodała, że jak brała ślub nawet nie próbowała tak daleko sięgać. Ale jak widać dało radę! Sto lat razem, kochani rodzice!!! 🙂

