Czapka małpka

Wszystko zaczęło się od sowich czapek Freyowych dziewczyn… Ależ mi się spodobały! Zaczęłam szukać i znalazłam podobne 🙂 Zamówiłam więc pierwszą – wybrałam zwierzę i podałam rozmiar. Dziewczyna co to robi podszyła ją jeszcze polarem i zima nam nie straszna! Muszę przymierzyć na Lilkę, gdyż ona też bezczapkowa (bo małe i sprane te hello kitty, co to je nosiły od kilku lat), to zamówię jeszcze dla niej 🙂

środek

Dziś Lila miała ostatni dzień terapii u psychologa. Od lata, raz w tygodniu lądowała na przysłowiowej kozetce by nauczyć się mówić nie i wierzyć w siebie 🙂 Skierowana do poradni przez przedszkole trafiła na super babkę specjalizującą się w muzykoterapii. Lila opowiadała jej o balecie, na który chodzi i nosi same CIENKIE ubranka, o swoim rodzeństwie i robiła różne ćwiczenia.

Na ostatnich zajęciach Diabli usłyszał, że Lila jest wspaniała. Że długo nad wszystkim myśli, nie dlatego, że nie wie, ale dlatego, że ma ogromną wiedzę i jej umysł wszystko syntezuje. Przetwarza różne rozwiązania i szuka odpowiedzi idealnej. Posiada też niezwykłą świadomość przyczynowo-skutkową, więc nie lubi ryzykować. Wie, że jeśli wejdzie za wysoko może spaść. Ach, no i jest królewną i nią zostanie 🙂 Dok żegnała Lilę z żalem jako, że dawno nie trafiła na pacjentkę z którą tak wspaniale się jej pracowało i prosiło, by przyjść na kontrolę za rok. Okej.

Foto niżej to na pierwszym planie to klocek 🙂 A drugi plan i jego bohater też nie do zastąpienia 🙂

Love begins at home, and its not how much we do…, but how much love we put in that action.

-Matka Teresa 🙂

Dzisiaj rano do swojego kraju wróciła jedna moja dość odległa kuzynka. Po 32 latach, osiągnąwszy 40-stkę postanowiła odwiedzić kraj swojego dzieciństwa. Ze względu na dzieci i moją nogę byliśmy zwolnieni z obowiązku opieki nad nią, ale na jeden obiad do nas ją przywieziono. Jej wrażenia z 10 dniowego pobytu są wielką niewiadomą, ale ponieważ okazał się to być typ wyjątkowo skomplikowany, mam inną refleksję. 

Wpływ rodziny i rodziców na osobowość człowieka jest gigantyczny. Nie da się stworzyć człowieka przystosowanego jeśli się w niego nie inwestuje. Nawet nie środkami, a zainteresowaniem i wzorcami. Jeśli kobieta mając w życiu jako jedyną stałą dziecko, postawi na poszukiwanie miłości i mężczyzny idealnego, a nie na dbanie o tą mikro rodzinę, którą już ma, to dzieje się katastrofa.

Ludzie się czasem rozstają. Nie wiem co sprawia, że jedni są razem, inni nie wytrzymują tej codziennej prozy. Kiedyś sądziłam, że przyciągają się podobieństwa. Że musi być przynajmniej jedna wspólna, niekoniecznie pozytywna, cecha. Jak to mawia Gabi Solis o swoim związku z Carlosem: To co mamy nie jest ładne, ale działa (s08e10). Ale ostatnio rozstała się jedna bliska nam para, która właśnie wydawała mi się idealnie dopasowana… Lecz co najważniejsze, tam gdzie są dzieci wybaczenia i elastyczności musi być dużo więcej. Bardzo podoba mi się model amerykański, gdzie rozstający się rodzice wyprowadzają się z domu i dochodzą wahadłowo w dni opieki nad dziećmi. Dzieci są jedynymi stałymi rezydentami domu. Ale taki wariant wymaga dużo dobrej woli.

Jedna znana mi psycholog powiedziała mi na początku tego roku: Podstawowym błędem kobiet jest, że patrzymy na siebie jako połączone z kimś. Ja i dzieci, ja i rodzice. Zawsze jesteśmy w bańce z kimś innym. A powinnyśmy tak jak mężczyźni wyobrazić sobie siebie w takiej wysokiej tubie, w której jesteśmy same. Ale ona nie miała racji. Właśnie poznałam przypadek osoby wychowanej przez kobietę w solo-tubie. I było to nie było dobre.

Leniwa sobota

Ot tylko kalendarze dla dziadków zamówiłam 😉

<><>

Łucja, Lila i koleżanka Łucji oglądają bajkę. Huntik, czyli coś w stylu manga, Gormici i japońskie animacje. Z ekranu płynie: Musimy zlikwidować zieloną planetę!

Koleżanka pyta:

  • Co to znaczy zlikwidować?

Odpowiadam:

  • Zapytaj Lili. Lila, co to znaczy zlikwidować?
  • To znaczy zniszczyć raz na zawsze.

Jaką mądrala! 🙂

A spróbuj teraz przyjść do nas jak masz taki pokój!

Diabli do syna. Spróbował 🙂

Oglądałam kiedyś jedną komedię. Była tam scena jak młoda mama gdzieś wychodzi, a córkę-niemowlaka zostawia pod opieką mężczyzny. Ex-chłopaka, brata, kolegi? Wychodzi i rzuca enigmatyczną poradę co zrobić gdyby mała płakała. Ledwo drzwi się zamykają włącza się „syrena”. Mężczyzna zaczyna nosić dziecko, podaje butelkę, a gdy to nie pomaga siada i postanawia, że ją nakarmi. To taki grubasek jest. Podwija sweter (tego nie widać) i mała go ” łapie”. Potem jest grymas i jęk wielkiego bólu :)) A chwilę później dziecko jest już uspokojone. Ta scena była przezabawna. Niestety nie pamiętam tytułu (to nie było nic ambitnego), ale jestem pewna prawie na 100%, że scenarzystką była kobieta. Taka co ma dziecko, która je karmiła i która świetnie wie, że to nie chodzi pokarm, tylko wrażenie bliskości i ciepła, które dziecko uwielbia.

Nie idzie odstawianie Mieszka. Niezależnie od tego jakie warunki mu stwarzamy i tak o 3 w nocy małe nóżki tupią po korytarzu i nowy człowiek gramoli się nam na łóżko. Byle blisko, albo i jeszcze bliżej!

<><>

Rosyjska zima zaskoczyła drogowców. Być może widzieliście ten filmik, jak nie to polecam. Jeden z pechowych kierowców nagrał to wideo na drodze z Kemerowa (znanego miejsca obserwacji yeti) do Nowokuźniecka. Nie zazdroszczę takich warunków drogowych i podziwiam niesłychane opanowanie kierowców!

Po pierwsze zawsze czytaj instrukcje!

  • Błąd 1 (ja) – Klej do tapet wsypujemy do ZIMNEJ wody.
  • Błąd 2 (on)-  Słuchaj żony. Jeśli mówi, że wzór powtarza się co 53 cm, więc tapeta ma mieć wysokość 159 cm + dekor i w ten sposób łatwo będzie trafić z autkiem w autko. I starczy jej na dwie pełne ściany.
  • Błąd 3 (my) – Nie bądźcie najmądrzejsi. Jeśli na tapecie pisze: luxury wallpaper, to nie używajcie kleju do grubych tapet fizelinowych, lecz specjalny klej do cienkich tapet. Inaczej będzie nasiąkać jak papierowa serwetka i podobnie ja ona będzie się rwać w palcach.

Tapeta była trudna. Poza tym Diabli uparł się kłaść na wysokość górnej linii okna, co znacznie utrudniło mu dopasowywanie kolejnych pasków. Pan perfekcyjny dłubał, klął, przymierzał i sztukował 🙂 Natomiast efekt końcowy jest świetny. Tapeta jest cieniutka, ale dzięki temu różnice pomiędzy poszczególnymi paskami są praktycznie nie widoczne. I zajęło nam to cały wczorajszy dzień. Lepiej będzie kiedy mu wymienimy łóżko i dodamy roletę na okno. Dziś dojdzie jeszcze szafka, po którą Diabli ma pojechać po odwiezieniu dziewczyn. 

Wiem, że foty ciemne, ale było robione o poranku 🙂 Chcieliśmy zaczekać do rana czy się nie odkleją 😉 Razem z tapetami były kupione naklejki ścienne, które ozdobiły ciemną szafę…

I poleciały powyżej linii tapet. Jak widać udało się też znaleźć tematyczny border.

Nad łóżeczkiem zawisły proporczyki z imieniem MIESZKO 🙂 Napis nie jest idealnie widoczny, ale to może damy kiedyś inne literki.

Na szczytowej stronie łóżka jest obrazek z Supermanem.

Łóżko mam nadzieję wymienić jeszcze w tym roku. Ale tygrys z pewnością zostanie 🙂

I piżamowy jeszcze mieszkaniec samochodowego zakątka. Btw. banan z ust nie schodzi na widok swojego nowego pokoju :))

Brzoskwiniowe ściany zostawiliśmy bo pasują do tapety i są w dobry stanie , a nie wiadomo, czy młody nie będzie miał takich pomysłów jak Lila, że lubi po nich pomazać. Przemalujemy je za rok.

Aha, jak tak dłubaliśmy w tym jego pokoju: ja smarowałam paski tapety, Diabli wycinał i się pieklił, młody bawił się sam. Pozbierał samochodziki i zapakował je sobie do torebki 🙂 I tak chodził. Bo przecież to bardzo wygodny sposób noszenia,nie? 😉

Must Do

Cały czas układam sobie w głowie co też zrobię jak już będę sprawna. Nie tylko bez gipsu, ale taka jak przedtem. I im bliżej końca tym lista powiększa się o więcej rzeczy. Zapiszę je sobie i pewnie coś będę sobie jeszcze później dodawać.

  1. Kosmetyczka -> moje brwi. Wiem, że można sobie samemu z tym poradzić, ale ja nie potrafię. Boli, krzywo i nierówno. A tak podjeżdżam lub zachodzę, na ogół z jakimś dzieckiem pod pachą, 5 minut i gotowe.
  2. Wizyta w sklepie z mydłami. Chętnie wybiorę się tam z Łucja, której to obiecałam. Chodzi o to, że czas jakiś temu zakochałam się w mydle marsylskim (polecono mi i mogę teraz śmiało polecać innym). Jest wybitne, ale ma średni zapach, który zdominował całą łazienkę.
  3. Ciasto. Upiekę ciacho. Jakieś super. Może tego snikersa, co go robiłam już parę razy?
  4. Spacer z wózkiem. Chce mi się chodzić. Poczuć na udach chłód jesieni i się schodzić.
  5. Zakupy. Zrobię sobie duże zakupy. Takie bez listy zakupowej. Nawet jak nie będzie na niej bakłażana, a akurat mi się spodoba, to sobie kupię 🙂 I papiery pod choinkę w dużych ilościach :))
  6. Bank. Potrzebuję wyrobić sobie przedpłaconą kartę. Po co mi kolejna karta? Otóż jak byłam u rodziców i tak się snułam po necie trafiłam na strony travellersów i łowców tanich lotów. I na jednej było info o weekendowych- jednodniowych lotach. Takich, że lecisz i tego samego dnia wracasz. I ceny były właśnie takie mega, mega-mikro. Tyle, że by je kupić w tej cenie trzeba używać specjalnych, zwolnionych z opłat rezerwacyjnych kart. I mój bank taką właśnie kartę, współpracującą w Ryinaem posiada. A wymyśliłam, że kupię Diablowi taki wyjazd dla niego i dla jego kumpla, na piwo do Corku. Albo gdzieś do Szkocji. Rano poleci, wieczorem wróci 😉

Fortel

Wczoraj mieliśmy próbę generalną z nowym baletem. No bo jak wiecie, dziewczyny na balet chodzą. Chodziły… Ale w tym roku we wrześniu pojawił się problem… Otóż jedna mama przepisała swoją córkę do starszej grupy. Bo ona sobie poradzi, bo powinna iść do przodu i bo coś tam. Ale co gorsze, poza naszymi plecami (zdenerwowało mnie to strasznie) odbyła również rozmowę z Łucją, że Łucja też powinna się przepisać. Bo po co ona ma chodzić z maluchami, bo tam nie ma dzieci, tylko są dziewczyny. No i Łucja się uparła, że ona chce do starszej grupy. Ale my powiedzieliśmy veto. 

a) bo jest jeszcze Mieszko i chociaż na razie pomaga Diabli, to w którymś momencie będzie to moja działka, czyli na korytarzu będę czekać najpierw z jedną, a potem z drugą, ale zawsze z Młodym.
b) bo Lila nie będzie chodziła bez Łucji,
c) bo starsza grupa ma inne stroje (czarne i ciemnogranatowe), a myśmy na początku roku kupili nowe baletki i bodziaka (w kolorze róż),
d) bo nie widzę potrzeby zapisywania jej do grupy dla dziewczynek o rok starszych, tylko dlatego, że jakiejś tam mamie to by pasowało.

I tak przez miesiąc dziewczyny nie chodziły. Siłowaliśmy się, namawialiśmy, przekonywaliśmy, że tamta koleżanka chodziła rok temu w kratkę i nic. W końcu wymyśliłam, że zapiszę je na coś innego. Jakiś taniec nowoczesny czy hip-hop. Lecz jak zaczęłam szukać to okazało się, że nasza babka prowadzi balet również w poniedziałki. W innej filii Goku, też w sumie niedaleko nas. Co więcej jest to grupa pośrednia. Nie maluchy, a średniaki, chociaż jeszcze w różu. Zapisaliśmy i panny wczoraj były po raz pierwszy. Zaczęły się już jakieś ćwiczenia z rozciąganiem, więc jest super! Emocje były zresztą od rana, na zajęciach okazało się, że jest jakaś koleżanka z osiedla i dziewczyny wróciły zachwycone. Bo one naprawdę to lubią! 

Cała historia nie jest jakoś specjalnie ważna, oprócz tego, że pokazuje, że czasem w dobrze działający układ ładuje się ktoś trzeci, ale jak widać na powyższym przykładzie można to wszystko ładnie poukładać 🙂

<><>

Ze słownika Lili:

  • To nie tak miało być! Chciałam mieć kogoś, kto nie będzie mógł zasypiać tak jak ja!
  • NATENCZAS. O dziwo, używane prawidłowo. Kontekst: Natenczas jak Łucja będzie w szkole ja pójdę do psychologa.
  • Bo trzeba mieć nadzieję! – wypowiedziane do Diabla, który ją kładł spać :)))

Jesień w domu

Późna jesień to epoka rozrywek indoorowych. Ruszają różnego typu warsztaty szydełkowo-kulinarne, zbierane są prace na różne konkursy i odbywają się wystawy przedmiotów miniaturowych i precyzyjnych. Ludzie zaczynają kleić szopki, robić szaliki i tworzyć modele. Pod koniec grudnia w Japonii startuje wystawa klocków L z konkursem na najbardziej oryginalny model. Bawią się tym głównie dorośli, zresztą to co jest tworzone na polskim forum Lugpolu wcale nie jest gorsze (przejrzyjcie wątki ze słowem MOC). Domy, wieże, miniatury pojazdów, zobaczcie zamek, który ma komplet pokoi, zębową wróżkę albo ruinę… Całe forum jest zresztą ciekawe. Oglądałam ostatnio kalendarze adwentowe Lego i zastanawiałam się czy nie są za drogie, a dzięki forum wiem, że takie kolekcje są kopalnią unikatowych elementów…

Oryginal Model Contest, model z Japonii sprzed paru lat, który zdobył wtedy II miejsce:

I Łucja, z fotą jeszcze od dziadków. Na pierwszym planie wirujące coś to zbudowany przez nią bączek. Jak widać działa i kręci się naprawdę szybko! 🙂

Niepodlegli na start!

Dziś cała Polska biegnie. Od kilometra do 15 km, od Legnicy po Białystok, od Zakopanego po Gdynię. Niektóre biegi mają po 50-60 zawodników, inne po parę tysięcy. Ważne, że biegną. Dzieci, dorośli, regularni i weekendowi biegacze. Jest narodowy zew na start, więc pobiegł i Diabli. Nie mogę go jeszcze dziś coachować tak jak planowałam, ale duchem jestem na trasie. Diabli postawił mi za przykład żonę Agenta Van Aldena z Zakazanego Imperium, która nocami zachęcała męża by był lepszym sprzedawcą, ale biorąc pod uwagę jak jej mąż nie wytrzymał presji zawodowej i przypalił żelazkiem twarz koledze w pracy dochodzę do wniosku, że we wszystkim musi być umiar 🙂

Mój doping ograniczył się więc do propozycji śniadaniowej. Chciałam mu zrobić energetyczną jajecznicę, ale okazało się, że maratończycy mają jadać przed biegiem lekkostrawne kanapki z dżemem popite herbatą. No nic, wrąbie więc pewnie junk-fooda zaraz jak dotrze na metę.