break through

Wygląda na to, że po trzech miesiącach Łucja w końcu poczuła szkołę. Cały czas ma dużo dystansu, i nie zabierze np. pierniczków na swoje imieniny, i cały czas ja lepiej oceniam przedszkole niż szkołę, ale jest przełom. Ma koleżanki, opowiada jakieś historie, a jak mieli robione klasowe zdjęcia i była opcja „zdjęcia koleżeńskiego” okazało się, że chce takie mieć. Brakuje mi ciekawych eventów jakie były w przedszkolu, jak np. Dzień Misia,  który polegał na odwiedzinach „misia”, częstowaniu dzieci kanapkami z miodem i opowieściach o pszczołach (Lilka miała taki przedwczoraj). Bo niestety szkolna świetlica to taka mało-kreatywna przechowalnia co zresztą sprawia, że jestem z Łuczy jeszcze bardziej dumna!

<><>

Dziś byłam w sklepie. Takim dużym, gdzie można się schodzić. Kupiony pierwszy świąteczny papier i jakaś szafka na buty. Noga boli, ale satysfakcja, że dałam radę, przeogromna! 🙂