– White Collar, s01e04
- Justyna, a może kupimy Lili tę spódniczkę?
- Bardzo ładna. Bardzo… Ale ona nie nałożyła jeszcze sukienki, którą jej ostatnio kupiłeś.
- Ale zobacz jaka ta jest super!
- No super, ale nie kupujmy. NIE będzie jej nosić. Chodź lepiej kupimy Mieszkowi kapcie. Te są fajne.
- A te z samochodami?
- Nie ma rozmiaru.
- A może coś dla Ciebie?
- Ta bluzka w paski mi się podoba.
- Myślałem o bieliźnie. Zobacz to…
- Z tymi cekinami? Niezła. Jak w nocy włączą znowu światła na tej budowie obok nas, to oślepną 🙂
- To może taka pantera?
- Fajne… Ale może jednak nie. O, to jest niezłe.
- Ale zobacz jaka mięciutka ta pantera…
- Kobiety nie kupują bielizny sprawdzając czy jest miękka w kroku.
- A powinny! A nie potem je obciera! 🙂
Pierwsze zakupy odbębnione. Żaden tam wielki mega spożywczak, ale tak lajtowo sklep z odzieżą. Zaparkowane tuż pod wejściem (ten tłum aut to już chyba gorączka przedświąteczna?) i sklep najbliżej drzwi. Chciałam kupić nowego bodziaka baletowego dla Łucji (znowu urosła) i tak się ogólnie rozciągnąć.
<><>
Mieszeczek (w nowych kapciach) i jego tory. Zbudowane całkowicie samodzielnie. Jak widać mosty mu się nie zeszły, ale to co zrobił jest imponujące. Siedział i dłubał i zawołał nas na końcowy rezultat 🙂

