– Diabli do syna. Spróbował 🙂
Oglądałam kiedyś jedną komedię. Była tam scena jak młoda mama gdzieś wychodzi, a córkę-niemowlaka zostawia pod opieką mężczyzny. Ex-chłopaka, brata, kolegi? Wychodzi i rzuca enigmatyczną poradę co zrobić gdyby mała płakała. Ledwo drzwi się zamykają włącza się „syrena”. Mężczyzna zaczyna nosić dziecko, podaje butelkę, a gdy to nie pomaga siada i postanawia, że ją nakarmi. To taki grubasek jest. Podwija sweter (tego nie widać) i mała go ” łapie”. Potem jest grymas i jęk wielkiego bólu :)) A chwilę później dziecko jest już uspokojone. Ta scena była przezabawna. Niestety nie pamiętam tytułu (to nie było nic ambitnego), ale jestem pewna prawie na 100%, że scenarzystką była kobieta. Taka co ma dziecko, która je karmiła i która świetnie wie, że to nie chodzi pokarm, tylko wrażenie bliskości i ciepła, które dziecko uwielbia.
Nie idzie odstawianie Mieszka. Niezależnie od tego jakie warunki mu stwarzamy i tak o 3 w nocy małe nóżki tupią po korytarzu i nowy człowiek gramoli się nam na łóżko. Byle blisko, albo i jeszcze bliżej!
<><>
Rosyjska zima zaskoczyła drogowców. Być może widzieliście ten filmik, jak nie to polecam. Jeden z pechowych kierowców nagrał to wideo na drodze z Kemerowa (znanego miejsca obserwacji yeti) do Nowokuźniecka. Nie zazdroszczę takich warunków drogowych i podziwiam niesłychane opanowanie kierowców!
