- Błąd 1 (ja) – Klej do tapet wsypujemy do ZIMNEJ wody.
- Błąd 2 (on)- Słuchaj żony. Jeśli mówi, że wzór powtarza się co 53 cm, więc tapeta ma mieć wysokość 159 cm + dekor i w ten sposób łatwo będzie trafić z autkiem w autko. I starczy jej na dwie pełne ściany.
- Błąd 3 (my) – Nie bądźcie najmądrzejsi. Jeśli na tapecie pisze: luxury wallpaper, to nie używajcie kleju do grubych tapet fizelinowych, lecz specjalny klej do cienkich tapet. Inaczej będzie nasiąkać jak papierowa serwetka i podobnie ja ona będzie się rwać w palcach.
Tapeta była trudna. Poza tym Diabli uparł się kłaść na wysokość górnej linii okna, co znacznie utrudniło mu dopasowywanie kolejnych pasków. Pan perfekcyjny dłubał, klął, przymierzał i sztukował 🙂 Natomiast efekt końcowy jest świetny. Tapeta jest cieniutka, ale dzięki temu różnice pomiędzy poszczególnymi paskami są praktycznie nie widoczne. I zajęło nam to cały wczorajszy dzień. Lepiej będzie kiedy mu wymienimy łóżko i dodamy roletę na okno. Dziś dojdzie jeszcze szafka, po którą Diabli ma pojechać po odwiezieniu dziewczyn.

Wiem, że foty ciemne, ale było robione o poranku 🙂 Chcieliśmy zaczekać do rana czy się nie odkleją 😉 Razem z tapetami były kupione naklejki ścienne, które ozdobiły ciemną szafę…

I poleciały powyżej linii tapet. Jak widać udało się też znaleźć tematyczny border.

Nad łóżeczkiem zawisły proporczyki z imieniem MIESZKO 🙂 Napis nie jest idealnie widoczny, ale to może damy kiedyś inne literki.

Na szczytowej stronie łóżka jest obrazek z Supermanem.

Łóżko mam nadzieję wymienić jeszcze w tym roku. Ale tygrys z pewnością zostanie 🙂

I piżamowy jeszcze mieszkaniec samochodowego zakątka. Btw. banan z ust nie schodzi na widok swojego nowego pokoju :))

Brzoskwiniowe ściany zostawiliśmy bo pasują do tapety i są w dobry stanie , a nie wiadomo, czy młody nie będzie miał takich pomysłów jak Lila, że lubi po nich pomazać. Przemalujemy je za rok.

Aha, jak tak dłubaliśmy w tym jego pokoju: ja smarowałam paski tapety, Diabli wycinał i się pieklił, młody bawił się sam. Pozbierał samochodziki i zapakował je sobie do torebki 🙂 I tak chodził. Bo przecież to bardzo wygodny sposób noszenia,nie? 😉
