Luda mawiała o Łucji: сладкоешка. Bo tak jak ona wyszukuje słodycze po domu, to nikt inny tak nie potrafi. Przy czym wie, w których domach warto szukać. My radzimy sobie z tym tak, że po prostu nie kupujemy. Nie to, że zabraniamy całkowicie, bo wata cukrowa, czy lody, czy ciacha, czy nawet cukierki od czasu do czasu są dostępne. Natomiast w trybie codziennym po prostu nie kupujemy i panna wie, że myszkowanie nic nie da. Za to u dziadków słodycze są. Lutka by mnie przekonać, że Łucja zje kanapkę kupiła nutellę. I kolejnego dnia słoik „mutelli”, jak to ją dziewczyny nazywają zniknął. I wczoraj Lutka słoik znalazła. PUSTY 🙂 Za firanką 🙂 Lilka twierdzi, że Łucja zjadła sama, a tłumaczy to brak apetytu jednego dnia.
Rozmawiałam o tym z pediatrą dzieciaków i uspokojono mnie 🙂 Podobno wszystko jest teraz dosładzane, a cukier powoduje uzależnienie. Im więcej go jesz, tym na większą ilość masz ochotę. Jego brak, albo ograniczanie może powodować rodzaj głodu, przez co dzieciaki niedostające słodyczy są rozdrażnione. Więc wielkie uff i jeszcze większa konsekwencja!
<><>
Śnieg stopniał i babcia zabrała się za listopadowe (liścio-pad) grabienie liści. Pomagały jej wnuki, które obserwowały wiewiórki na drzewach.

Początkowo pomagały, a potem okazało się, że to one potrzebują ciągle pomocy.. Bo np. Mieszko zgubił buta 🙂

Babcia zmyła się więc do domu, a dzieciaki zajęły się zabawą same. Btw. dom, który można obejść tworzy zupełnie nowe warunki gier polowych. Można chodzić w kółko, można obserwować wyziębione dżdżownice, które omyłkowo wydostały się na powierzchnię, albo się szukać (chodząc również w kółko). Dziś Łucja przeprowadziła także rekonstrukcję zdarzeń przed rodzeństwem… To tu mama się wywaliła! :)))

<><>
Łucja z Lilką grają w szachy. Przesuwają figury na kolejne pola i co chwila zmieniają zasady. W końcu Lilka pyta babcię:
- A gdzie jest kostka?
