Tęczowy leżak

Wszystko zaczęło się od tej ławki na tym blogu… Prosty patent i niezły efekt!

Rozejrzałam się wokół i odkryłam leżak, na który nie udało mi się kupić w tym roku gąbki. Miałam nawet karkołomny plan, że sama taki uszyję, ale jakoś nie wyszło, więc tak płowiał tym brązem drewnochronu…

Tęczę narysowała mi Łucja. A moim takim małym, radykalnie zmniejszającym koszt przeróbki, patentem było zastosowanie pigmentów. Bo przecież gdybym chciała kupić  7 puszek farb olejnych do ogrodu to koszt był absurdalny. Kupiłam więc białą farbę zewnętrzną do drewna i 3 pigmenty. Niebieski, żółty i czerwony (który okazał się mocnym różem). Plus wałki i 2 pędzle.

Najpierw pokryłam całość białą warstwą, tak jak na linkowanym wyżej blogu. Ten brąz nakładał ze 3 lata temu Diabli i był położony naprawdę starannie. Moje zamalowywanie było bardziej pobieżne.

Dziewczyny chciały mi pomagać i Łucja wylała na siebie farbę. Skorzystałam więc z sąsiedzkiej propozycji i wywaliłam je z domu na godzinę… Pomalowałam do połowy…

Potem przyszły i skończyłyśmy razem. To była dla fajna lekcja o mieszaniu kolorów! 🙂