Pobiegliśmy! 🙂 Znaczy się nie my, a Diabli, no ale się liczy 🙂 Rano przebąkując coś, że on pobiegnie tak na końcu peletonu, bez zapisów, kazał się zawieść. Ale magia przygotowań zrobiła swoje. Zobaczył ten balon z napisem: Strefa zawodnika i jak zaczęłam się rozglądać gdzie mi zniknął zobaczyłam, że już stoi w kolejce po numerek…

Chwilę później się przebrał, kazał przypiąć sobie numerek i ustawił się na linii startu.

No dobra, obfotografowaliśmy jeszcze sportowych celebrytów. Tych jadących na Olimpiadę, bo w Wałczu mieli zgrupowanie przed wyjazdem, przedstawicieli Wunderteamu, czyli drużyny marzeń z odległych ’60, słynnych maratończyków i pewnie jeszcze kogoś. Na focie poniżej Diabli z Markiem Plawgo – medalistą -lekkoatletą. Jak to Diabli o nim powiedział: To jest MISTRZ! 🙂

I wystartował!

A my chwilę później! (W takim dystansie dla spacerowiczów i posiadaczy dzieci – 1100 metrów). Przy pomocy oczywiście Lutki.

Dobiegliśmy co za tym idzie pierwsi i czekaliśmy… Niektórzy znosili to źle 😉 Łucja się popłakała, że różni już dobiegali, a tatina widać nie było! Szczerze trzeba przyznać, że to był taki bieg profesjonalistów. Nie było panien młodych w sukniach czy osób, które biegu nie ukończyły. Baaa, ten dystans 10 km wszyscy zawodnicy pokonali w czasie poniżej 1h 12 minut.

Czas umijalano sobie machaniem flagi adidasa, ale w końcu GO ujrzeliśmy!

Ja przygotowałam Łucję i do mety dobiegł tatin z córką 😉 Więc medale do domu przybyły DWA.


Jeszcze tylko wywiad dla Polsatu 😉 Btw. ten prowadzący rozmowę to Paweł Januszewski, mistrz Europy ’98. Jak pierwszy do mety dobiegł Ukrainiec z Doniecka – Pavlo, to sprawą niemalże honorową stało się dla niego by kolejni zawodnicy na podium byli Polakami. Więc gdy w takim przesmyku zobaczył biegnących, to pobiegł do proadządzących i krzyknął: Biegną kolejni! To Polacy! POWIEDZ to!!!

Widzicie Lilę na górnym zdjęciu? To jedna z tych bohaterek drugiego planu :))) Fotka mogła by się nazywać: halo, halo, zobacz co zrobiłam z ręką! Zmieściła mi się do środka koszulki!!! I medale obdzielił tatin sprawiedliwie między córki. Bo metę przebiegł po chwili po raz drugi, lecz trzymając tym razem za rękę Lilę!

