Żegnaj zmoro, witaj zmoro!

Istniejące w przyrodzie gatunki żywiące się krwią świetnie wiedzą, gdzie zwierzęta mają dobry punkt krwionośny. Ale o ile wizja namiętnego wampira wkłutego zębami w wewnętrzną stronę mojego uda wydaje mi się kusząca, o tyle swędząca kropka po ugryzieniu komara doprowadza  mnie do szału…

Parę dni temu kupiłam sobie rewelacyjne krople do oczu. Zniknęło swędzenie i zaczerwienienie. Oczy przestały piec, mogę je pomalować i dotknąć. Lek wydaje mi się na tyle genialny, że z pewnością będzie się ubiegał o miano mojego największego odkrycia farmaceutycznego 2012 i na pewno wejdzie na stałe do letniej kosmetyczki.

Alergia powoli przechodzi. Napływają za to kolejne fale komarów

><><

Na powitanie Lutka zrobiła nam zupę owocową. Babcia takie robiła nam na wakacjach. Lutka nie była ich fanką i na wiele lat o nich zapomniałam. Pamiętam je jako dość mdłe i słodkie. Lutka dodała do niej cynamonu i efekt końcowy jest bardzo dobry. Mam nawet wrażenie, że lepsza  niż babcina. Wnukom jednak nie podeszło, ale ja chętnie sobie ten smak przypomniałam! 🙂