Bo każda kobieta ma 10 kostiumów kąpielowych…

Się działo! :)) Wszystko zagrało ok, a parę rzeczy, których nie dałam rady (jak przygotowanie menu dla mam czy zrobienie playlisty dla dzieciaków) było po prostu niepotrzebne. Chciałam znosić zabawki, ale atrakcje ogrodowe były wystarczające. Przez pierwsze 40 minut dzieciaki zjeżdżały do wody na zjeżdżalni, potem jadły lodowe torty, potem malowały po „asfalcie”, a potem Diabli uczył ich dmuchać balony za pomocą pompki ;))) Bardzo to było ciekawe 😉

Dzieci była 15-stka. Mogło być więcej, ale tak jak w przypadku baletu część już się rozjechała. I dobrze. Łucja z rozmachem danym tylko jej, położyła czystą kartkę na stole w przedszkolu i kazała się wpisywać kto chce przyjść… Wpisała się cała grupa 😉 Dla Łucji jednak ważne było, że był jej ukochany (Bartek 😉 Ach, no i palce mnie bolą od wiązania balonów. Każdy dostał na odchodne po balonie na patyku, naszyjnik w hawajskim stylu i tiulowy woreczek z krówkami i zdjęciem „organizatorek”.

Jedzone były głównie słodycze, lody i popijano to wodą z sokiem. Mamuśki nic nie jadły, bo po prostu nie miałyśmy na to czasu.