Jakieś 18 lat temu trochę chorowałam… Zrobiłam wtedy całą masę badań, z których wyszło głównie to, że pewne zaburzenia mogą występować przy hiperwentylacji. Czyli np. podczas dmuchania balonów. Zresztą nie znoszę tej czynności do dziś…
Dlatego… na jutrzejszą imprezę wynajęłam elektryczną pompkę do balonów! To najlepiej wydane 30 zeta w ostatnim czasie. Na próbę nadmuchałam pierwsze 15-ście i idzie to jak burza 😉 Wynajęłam też przy okazji urządzenie do robienia baniek mydlanych… Postawię je w rogu ogródka i będzie dmuchać bańkami! 🙂 Szczegóły jutro. Na razie tylko memo dla mnie co jeszcze zrobić:
Dziś:
- dmuchamy balony i mocujemy je
- szykujemy chate
- załadowujemy bagaznik mojego auta, tymi hulajnogami i rowerami, zeby przed domem bylo pusto
- robimy ogródek – TRAWA, TRAWA Łuki!!!
- pozyczamy zjeżdżalnię
- rozstawiamy kubeczki
- ozdabiamy płot
- wywozimy stary parasol do jakiś śmieci wielkogabarytowych
- piekę paluszki z ciasta francuskiego (słone z sezamem i słodkie z cukrem)
Jutro:
- rozstawiamy namioty i wykładamy je kocami
- rozstawiamy dywanikowy tor kręglarski
- dmuchamy i nalewamy wodę do basenów
- przygotowujemy pomidory do bruschetty dla mamusiek
- znosimy zabawki (zabawa tylko na dworze)
- rozkładamy parasole
- rozstawiamy instalacje z balonów
- uruchamiamy bable makera
- o 13 z minutami Diabli grzeje do lodziarni po tort lodowy.
