Krzycho jest wyznawcą zasady: Nigdy nie wywalaj starego, zanim nie kupisz nowego. Sensowna zasada, z którą na ogół się zgadzam. Na ogół Bo pamiętacie jak radośnie wywaliłam w sobotę starego grilla? Otóż okazało się, że ten który wybraliśmy skończył się w sklepie. Był idealny. Duży, solidny, z klapą, która się odchyla, ale nie trzeba jej kłaść na trawie i w świetnej cenie. Były, ale już nie ma. Nawet dzwoniłam do producenta, żeby dowiedzieć się, gdzie można go dostać i dowiedziałam się, że zamknęli już sezon. Sensowne. Wujek Tomek, który robi drewniane meble też mówi, że u niego maj to ostatni dzwonek na zamówienia. Później zamykają linię produkcyjną i do stycznia się nic nie dzieje. Zostaliśmy więc bez grilla. Teraz przed nami dylemat: kupić taki nie idealny, czy wytrzymać rok bez?
Jakby nie było z dzisiejszej imprezy nic nie wyszło. Zapakowałam więc wczoraj po przedszkolu panny do auta i przyjechaliśmy do dziadków. Diabli ma malować płot i w piątek dojechać. Btw. wczorajszy dzień w przedszkolu był bardzo ważny, bo na stadionie odbywała się gminna spartakiada przedszkolaków z różnych przedszkoli. Przedszkole dziewczyn miało czerwone koszulki z nadrukiem z logo placówki i wszystkie dzieciaki otrzymały dyplomy. Ach i Łucja spotkała kolegę z osiedla, którego grupa miała białe koszulki i zielone chustki.
<><>
Poszłyśmy więc na procesję. Za późno złapałam za aparat i mam tylko uwiecznione jak panny zbierają porozrzucane płatki. A to trzeba wszystko!!!. I te dziewczynki w komunijnych strojach – tu są modne takie czadowe wstążki do włosów: białe, grube i poskręcane jak loki (mam nadzieję, że będzie to jeszcze za parę lat, bo wyglądają niesamowicie :)) , i tych tatusiów z reklamówkami pełnymi płatków, którzy dosypują córom do koszyczków pachnące kwiatki, i te pogniecione różnokolorowe płatki… Lilka to z egzaltacji odleciała w tym tłumie: TU JEST WSPANIALE! JA TU CHCĘ ZAMIESZKAĆ! :))



