W świecie kotów zdarzają się egzemplarze (na ogół to młode kocury), które tak lubią ciepło człowieka że najchętniej śpią mu na szyi. Przerzucają łapki przez szyję i śpią. Podobną pozycję lubi Mieszko. Jak już się po raz nasty wgramoli na nasze łóżko w nocy, kładzie się mi na szyi. Dziś jak włączył się budzik (ustawiony zresztą magicznymi paluszkami przez Mieszka na jakąś 3 w nocy) przyszło mi nawet strzelić mężowi kopa w łydkę, żeby wyłączył. Bo chociaż budzik był gdzieś na podłodze po mojej stronie łóżka, ja miałam ten kołnierz ze śpiącego Mieszka, który zamierzałam za parę chwil przełożyć do łóżeczka…
W weekend ma być atak zimy, więc pewnie te owocowe krzewiki (na razie porzeczka i agrest)co to „zanabyłam” posadzę dopiero po świętach. Foto-trampolina ze słonecznych dni (już rozstawiona!):




- Łuczku, wczoraj byli u Was strażacy w przedszkolu?
- Tak. I oglądaliśmy prawdziwy wóz strażacki… Ale strażacy nie byli prawdziwi.
- Dlaczego nie?
- Bo nie mieli czerwonych strojów.
Co to się robi, kiedy dzieci oglądają za dużo Strażaka Sama :))
