


Czwarte urodziny Lilki upłynęły pod hasłem KUCYKI! 🙂 Ale tym razem goście nie zostali wcześniej powiadomieni o tym temacie… Po prostu nie zniosłabym kolejnej góry kucyków w domu 😉 A więc było to zawsze: magnesy dla gości (coś mi dużo zostało, znaczy się ktoś nie odebrał), tort, prezenty i duuuużo jedzenia. Strawę główną przygotowaliśmy tajską. Przez miesiąc testowaliśmy różne przepisy i wybraliśmy cztery. Wiem, że dużo, ale były aż dwie zupy. Wogóle te tajskie zupy wychodzą wybitnie i nie mogliśmy zdecydować, którą zrobić. Była więc zupa z makaronem ryżowym, pulpetami drobiowymi, kolendrą i kapusta pekińską. Czuć w niej było czosnek i sos rybny. Klarowna, trochę rosołowa (przepis). Druga była krewetkowa z mlekiem kokosowym, czerwonym curry, trawą cytrynową, imbirem i kardamonem (to jest trochę podobne). Dania główne były bardziej banalne. Zielone curry z bambusem i papryką i pulpetami wieprzowymi i czerwone curry ze smażonym makaronem i sosem pomidorowym. Wszystko było fajne, ale tak jak napisałam wyżej do zup z pewnością będziemy wracać :))

Lilka dostała kilka bukietów tulipanów i w porównaniu z ubiegłym rokiem bawiła się naprawdę świetnie. Czy to zasługa zdrowych uszu, czy to nowych umiejętności z przedszkola, ale i rozmawiała i bawiła i nawet coś tam zjadła!

Tort upiekłam JA 🙂 Dlatego taki krzywy. Opłatek z obrazkiem kupiłam na all i ozdobiłam go kremem ze szprycy 🙂 Szpryca to taka bardzo low-costowa była- bodajże za 3 PLN, ale jak widać na moje umiejętności całkowicie wystarczyła 🙂

Widzicie, że niektóre świeczki są z ciemniejszym knotem? Okazało się, że to tzw magiczne świeczki, które się nie da zdmuchnąć. Dmuchaliśmy, dmuchaliśmy a ona się zapała. Mini drukiem z tyłu opakowania było napisane: świeczki magiczne i całkowicie tego nie planowałam 🙂

Chciałam je szybko wymienić na zwykłe, ale koniec końców jeden z gości poślinił palce i złapał za knota. Pomogło! Btw. ta święcąca raca z boku to fontanna tortowa, którą trzymał w ręku Diabli :))

Dziewczyny miały upatrzone kucyki, które chcą mieć na talerzu. Lila oczywiście Pinky Pie, a Łucja Flutter Shy. Ich kuzynka chciała Celestię ;))) Ci co ich dzieci katują Little Pony wiedzą o kogo chodzi 🙂

I tu jeszcze przekrój tortu (jak chwalić się to kompleksowo 😉 Ciasto żółte jest biszkopto-podobne, białe z makiem jest bezowe, krem różowy to kremówka z galaretką porzeczkową, a biały to kremówka solo.

Lilusiu, wszystkiego najlepszego! :))
