Bulim

Miałam kiedyś ukochaną kotkę Gryzawkę. To była cudowna kotka. Jak się kąpałam siedziała na brzegu wanny, spała ze mną, czekała na mnie gdy wychodziłam i nie narzucała się. Jadłyśmy z tego samego talerza, ale nigdy nie była łapczywa, czego nie znoszę zarówno u zwierząt jak i u ludzi. Tak jak była świetną towarzyszką (to właśnie przy niej pierwszy raz pojawiła mi się myśl, że chyba mogłabym mieć dziecko), tak koszmarna była z niej matka. Urodziła na środku pokoju i była tak słaba, że kociaki trzeba było z niej wyciągać. Rozrywaliśmy z bratem łożyska i robiliśmy kociakom pierwszy masaż. Z piątki po upływie doby były już tylko cztery. Gryzawka nie znosiła ich karmić. Jak zasnęła, dostawialiśmy szybko kociaki, ale ona się budziła i wskakiwała gdzieś gdzie jej nie można było dosięgnąć.

Najsłabsza z ocalałego miotu była pasiasta kotka o białym pyszczku i z białym kołnierzem. Na pasiastej klatce, miała z futerka taki biały krzyżyk. Jak zaczęliśmy kociakom podawać w końcu jedzenie stałe, to tak się na nie rzucała, że nie można było jej oderwać. Jadła i wymiotowała. 🙂 I bez końca. Stąd wzięło się jej imię: Bulim. Miała barwne życie. Najpierw razem ze swoją siostrą Pchełką trafiły do starszej pani, która po pół roku mi je oddała. Potem gdy pojechałam ją zaszczepić uciekła.

Ależ byłam wtedy zła! Na mojego ex i na mojego brata i na wszystko. Że zawsze wszystko muszę sama. Wyciągałam jednego kota z auta, niosłam do veta, potem przynosiłam, otwierałam drzwi i wyciągałam kolejnego. Ja zawsze miałam dużo kociego zwierzyńca. I Bulim mi wyskoczyła i uciekła. Szukałam jej równo dwa tygodnie. Wieczór w wieczór chodziłam i ją wołałam. I znalazłam! Poczułam się wtedy tak, jakby mogła w życiu wszystko.

Kolejny trudny moment jej życia był jak się przeprowadziłam tu gdzie mieszkam teraz. Ona nie polubiła tego miejsca. Uciekała na pobliskie pole i tam postanowiła zamieszkać. Wtedy poprosiłam o pomoc Lutkę. Mamuś, zaopiekujesz się Bulim? Ona nie chce tu mieszkać. I Lutka ją wzięła. Miałam plan, że wybuduję dom z wielkim ogrodem jaki koty uwielbiają i zabiorę ją. Ale jak wiecie nic z tego nie wyszło.

W środę jak Lutka wróciła z pracy Bulim leżała na środku ciężko dysząc. Wieczorem rodzice poszli zakopać ją do lasu… Próbowałam sobie przypomnieć kiedy dokładnie ten poród Gryzawki. Wyszło mi na to, że w sierpniu miała by 13 lat.

Gryzawka mi się czasem śni. Na ogół przed czymś, albo przed kimś mnie ostrzega. Mam nadzieję, że Bulim też do mnie będziesz przychodzić!

Foto z Lilą z czerwca 2010. Cieszę się, że cała trójka ją poznała. Łucji trochę się bała, ale przywykła do dzieci. Z Mieszkiem dogadywanie się było prawie idealne 🙂 On przechodził ekscytację dotykając jej futerka, a ona go palcowała jak przesadził z uściskiem 🙂