Kolejne stopnie wtajemniczenia

  • Lila a jaką naklejkę dostałaś na angielskim?
  • Jakiś listek, Łucja.
  • To nie listek! To koniczyna!

Zrobiłam dziś do południa ciasto, które nauczyło mnie pokory… Nazywa się Delicja i jest chyba ostatnim ciastem z galaretką jakie robiłam :/ Jest smaczne, ale całkowicie nie spełnia parametrów estetyczno-zaplanowanych.To ważna lekcja bo ciasto zawierało elementy jakie chcę użyć przy torcie urodzinowym Lili.

Sukces: wiem już jak robić ciasto, które mi smakuje. Wiem, że nie lubię biszkoptów i idealne dla mnie jest takie jakie leci na ogół na dół serników, czyli rodzaj kruchego. Wiem też już jakie proporcje dać do budyniu, żeby był idealny.

Klęska: chodzi o to, że jeśli górna warstwa to galaretka TO:

a) dolne warstwy muszą idealnie przywierać do ścianek, bo inaczej galaretka przeleci na dół i nasączy sobą ciasto,
b) galaretka MUSI być tężejąca, bo inaczej przyjdzie Wam się zmagać z łódkami (w tym przypadku delicjami, które postanowiły pływać na powierzchni, zanim galaretka przeciekła niżej – podejrzewam tak samo zachowały by się owoce ułożone na przedostatniej warstwie)
c)trzeba je zacząć robić dużo wcześniej, bo galaretka jednak chwilę zastyga!

Warstwa na spodzie to kruche (nasączone pomarańczową galaretką), potem leci budyń i ciasto bezowe z makiem. Potem znowu budyń, a potem nasączone galaretką delicje (wybierzcie takie bez loga z tyłu). Całość otula oczywiście znowu galaretka :/