
Ruszył… Najpierw przez naście dni pchał krzesełko przy chodzeniu, a wczoraj samodzielnie zrobił dwa kroki. W okolicach 10-tej rano. Jakąś godzinę później wyczyn powtórzył przed tatinem, a wieczorem przed siostrami. Bardzo jest z tego dumny i jak stoi bez podpórek to wypada klaskać. Co też robimy. Nie stoi długo, bo albo sam robi klaps na pupę, albo siostry go łapią za ręce i ciągną do chodzenia.
Nie ma natomiast wielkiego przełomu w odstawianiu Kupuję z uporem mleko modyfikowane, ale 50 mililitrów to jest duży sukces. Pochłania je natomiast Lila…
Jak Łucja była mała kuchennym wyjadaczem był Diabli. Regularnie, doprowadzając mnie do szału wypijał jej soczki. Jak Lila była mała, wszystkie deserki w słoiczkach wciągała starsza siostra. A Mieszka objada właśnie Lilka, która sama sobie dosuwa krzesło, wyciąga z szafki sproszkowane mleko i… wyjada!
