1%

Zabraliśmy się za wypełnianie Pitów. Tradycyjnie 1% leci do kogoś tam i tradycyjnie zastanawialiśmy się do kogo. W tym roku było wyjątkowo trudno, bo znaliśmy realnie osoby, którym można było przekazać. I takich osób mieliśmy kilka. Koniec końców wybrana została fundacja, która zajmuje się przekazywaniem noworodków rodzicom adopcyjnym. Jeśli kojarzycie temat to wiecie, że to ważne, żeby proces przebiegał szybko, bo każdy dzień zwłoki jest zły dla dziecka. Zresztą nie tylko dla dziecka, ale dla wszystkich trzech stron.

Siedzieliśmy na tegorocznego Sylwestra w takim większym gronie i wspominaliśmy jak obchodziliśmy ten wieczór kiedyś. Nam z Diablim przypomniał się taki, kiedy postanowiliśmy połączyć tradycje z całego świata. I łykać winogrona, i pić szampana, i jeść kaszę jaglaną, i całować się pod jemiołą, i pewnie coś tam jeszcze, a wszystko by zapewnić sobie przychylność losu na kolejny rok. I jeden z gości na imprezie podsumował naszą historię mówiąc:

  • I udało się.

Zdziwiliśmy się:

  • Nie do końca. A dlaczego tak sądzisz?

I on odpowiedział:

  • Bo macie dzieci.

No tak. Głupio mi się zrobiło. Myśmy tak krótkowzrocznie zaklinali fortunę totolotka, a on myślał o takiej ludzkiej sprawie jaką jest dziecko. Ważnej sprawie. Może najważniejszej. I właśnie po to są takie fundacje. Czasami pojawia się dziecko i czasami jest ktoś kto o nim marzy. I nie zawsze jest to rodzic biologiczny.