Mój 1-szy tort

Był oczywiście dla męża :)) Co to za parę dni kończy kolejny rok 🙂 A ponieważ danie główne wymyśliliśmy proste, bo znane i robione już wcześniej hot wingsy z frytkami i colesławem, to postanowiłam podjąć wyzwanie i zrobić… TORT! 🙂

Przepis na kształt był gazetowy. To tort o nazwie ŚWIN-CITY. Btw. świnki oczywiście symbolizują pieniądze. W oryginale są różowe, ale posiadałam w szafce lukier plastyczny w kolorach pomarańczowym i białym (nie wykorzystane z Halloween) i taki też użyłam. Środek zrobiłam po swojemu: dwa biszkopty jasne i dwa ciemne. Przełożone mascarpone ze słodkim mlekiem skondensowanym i mascarpone z nutellą.

  • Ten hamburger będzie moim tortem???!?? – wykrzyknął Diabli.

Ta dziurka to był zakalec w biszkopcie :/ Wycięłam go i zastąpiłam fragmentem „zdrowym”. Może to nie do końca zgodne ze sztuką, ale jak wysmarowałam wszystko polewą czekoladową to nikt się nie zorientował 😉 A ponieważ konstrukcja robiła wrażenie niezbyt stabilnej obłożyłam całość rurkami i przewiązałam wstążeczką :DDD

Całość posypałam ziemią (czyli zmiksowanymi w mikserze kakaowymi ciasteczkami) i położyłam literki. Panny, próbując wszystkiego (co widać po buziach) lepiły świnki i korytko (białe). Błąd w sztuce kolejny, to że bagno (nutella z jogurtem) było robione na końcu. Wygląda jak nałożone, a powinno być otoczone ziemią…

No a tu, jubilat zdmuchujący świeczki:

I najważniejsze: ZJEDLI WSZYSTKO! I mówili, że dobry :))

Dokumentację imprezy trzeba uzupełnić fotą jak Diabli smaży skrzydełka (a było ich sporo). Ja pocięłam, zamarynowałam, ale smażenie to była jego dola.

No i oczywiście stylizacją dziewczyn 🙂 Dzieci była siódemka, więc szum był spory!

NAJLEPSZEGO GRUBCIU! :)))

True blood

Przy okazji badania Lili, musieliśmy też sprawdzić jej grupę krwi. Tak jak podejrzewałam, ma tę samą co ja. Zakładam, że Łucją ma tę samą co Diabli… A Mieszko?

Jest taka teoria (nawet nie teoria a cała nauka), że nasza grupa krwi wymaga określonej diety. I że osoby o danej grupie krwi mają podobne preferencje żywieniowe i podobną odporność poszczególnych układów w organizmie. Mieszko podobnie jak Łucja lubi parówki, ale całość jego diety jest identyczna z tym co lubi Lila. Jabłka chętnie, cytrusy nie bardzo, zupy i podsmażane mięso chętnie, słodycze mniej. Itd. Więc zakładam, że on też jest B 🙂

<><>

Bitwa przy pisaniu literek… Lila pisze L. Łucja co chwila podbiega i robi jej L kreskę przerabiając je na Ł. Woła przy tym: Lila urosła i stała się Łucją! Lila zaczyna się denerwować… Przy trzecim razie nie wytrzymuje i rzuca się na Łucję. Gryzie ją w pupę… 🙂

I powiem tylko, że dobrze, że nie mieszkamy w Norwegii, bo przez siniaki w kształcie zębów na pośladkach, moglibyśmy mieć duuuże problemy :)))

W kategorii: raz w miesiącu coś nowego do domu

Nigdy nie byłam fanką kuchennych kombajnów. Nie podniecały mnie thermomixy, szybkowary i urządzenia do gotowania na parze. Aaaale, jak zobaczyłam u Lutki jej robota kuchennego, pomyślałam, że jest super. Dziewczyny akurat zaczęły poszerzać dietę warzywną i obok ogórków do obiadu pojawia się też marchewka z jabłkiem (czyli może uda się też przemycić selera). To tarcie na tarce jest naprawdę irytujące… Poza tym raz na 10 dni mniej więcej robię coś z buraków, a to jak wyglądają ręce po tym kontakcie wie każdy. A tu wkładasz, włączasz i 5 sekundach masz w paseczki, albo w talarki, albo poszatkowane jak do Colesława.Potem trzeba tylko opłukać i jest gotowe do kolejnego użycia.

Swój robot Lutka zdobyła za punkty w programie lojalnościowym hipermarketu, a widząc mój zachwyt zaproponowała, że jak uzbierają znowu to weźmie kolejny dla mnie. I wzięła! Kronikarsko naprostujmy, że zasługa to Krzycha, który punkty i karty członkowskie ogarnia. Na razie jestem urządzeniem zachwycona! 🙂

  • Czekaj, czekaj. Żeby poszatkować pekińską, chyba musimy wyjąć ostrze!
  • Nie. Wkładaj do miski, zaraz zamknę i włączę. Pamiętaj, że będziesz musiała docisnąć z tej strony, żeby się zablokowało.
  • Ale nie da się włożyć liści i zamknąć. Je trzeba będzie wrzucać od góry!
  • Nie. Nie znasz się. Nikt nie oglądał tyle razy telezakupów Mango co ja.
  • Nareszcie się ta wiedza na coś przydaje  🙂

<><>

Byliście dziś w cukierni? Przysięgam, że nawet jeśli kiedyś zacznę się odchudzać i będę na drakońskiej diecie będę zaglądać do cukierni w Tłusty Czwartek. Wszyscy są tacy zadowoleni, wynoszą pomarańczowe paczuszki (bo tak pakują tam gdzie kupuję), uśmiechają się do siebie i żartują. Dyspensa i przyzwolenie na obżarstwo rozluźniają atmosferę. Babka przede mną brała 100 i fakturę. I 5 do małej torebki bez faktury. A gość, który był po niej wziął 40-ści pakowane w dwie paczki. Nie patrzysz na cenę i jedyne co Cię zaprząta to ILE ich wziąć???

Wypis

  • Lilu, ooo zobacz! Przyszedł Twój Pan Doktor! Cieszysz się?
  • Nie. 🙂

Więc ją wypisali. Miało być w południe, a już od 10-tej jest w domu. Ma się dobrze, choć trochę głodna. Po-opercayjnie mamy jej przez tydzień podawać antybiotyk i karmić papkami. Kontrola za dwa tygodnie.

<><<>><>

Trafiłam ostatnio na niezły artykył o tym jak kobiety radzą sobie ze stresem. Wg mnie pasuje do absolutnie wszystkich sytuacji z jakim się zmierzamy w życiu. Fragment Wam wkleję:

„Nie walczą, nie uciekają, łączą się w grupy

A skoro już o kobietach mowa – owszem, gorzej radzą sobie w sytuacji napięcia, za to ich techniki walki ze stresem wypracowane w toku ewolucji znacznie lepiej nadają się do stosowania we współczesnym świecie. Podczas gdy w mężczyznach zagrożenie budzi agresję, panie przeciwnie – w obliczu niebezpieczeństwa, w sytuacji napięcia stają się bardziej uspołecznione, starają się opiekować innymi i utrzymywać kontakty w grupie. Dlaczego? Bo tylko ten mechanizm pozwala chronić potomstwo.

Zespół kierowany przez prof. Marę Mather skanował mózgi ochotników poddawanych różnym nieprzyjemnym i denerwującym zadaniom – np. byli zmuszani do trzymania przez kilka minut dłoni w lodowatej wodzie. W tym czasie u kobiet nasilała się aktywność obszarów mózgu odpowiedzialnych za rozpoznawanie twarzy i pozwalających na zrozumienie emocji innych ludzi, m.in. w obrębie tzw. wyspy, dzięki której doświadczamy empatii, oraz bieguna skroniowego pomagającego w zrozumieniu czyjegoś stanu umysłu. U panów przeciwnie – te właśnie rejony pozostawały mniej aktywne niż zwykle (prawdopodobnie męska empatia wyłącza się w stresie, by współczucie wobec przeciwnika nie osłabiało woli zwycięstwa).”

Trzeci migdał i dreny

Siedziałam w gabinecie lekarskim. Ja i naprzeciwko dok, którego już znałam. Otworzył gruby notes, przekartkował i zapytał:

  • Skierowanie jest?
  • Jest.
  • Może być 14 lutego?
  • W Walentynki?

Ale nie robił wrażenie żartującego. A ja przypominając sobie, że dotychczasowy termin wynosił 10 miesięcy, przywołałam się do porządku i szybko dodałam:

  • Oczywiście!

No i dziś o 7 rano stawiłyśmy się z Lilą na oddziale laryngologii bardzo dużego szpitala. Byłyśmy pierwsze, więc z automatu przesunięto nas z 14-stej na pierwszy wolny termin. Lila założyła nową piżamkę od babci i zaległyśmy na łóżku. O 9:30 Lila pojechała na blok operacyjny. A ja z nią. Przestawił mi się anestezjolog, dopytał o uczulenia panny i jej wagę. Opowiedział o znieczuleniu jakie chce użyć a potem, już na sali dostawił jej maskę i mówi do niej:

  • Poczujesz taki zapach. Miętowy. Podoba Ci się?
  • Mhm – mruknęła Lila i zrobiła to słynne  opuszczanie rzęsami.
  • Nareszcie komuś się podoba! -ucieszył się dok 🙂

Chwilę później odleciała. Ruszały się jej ręce, ale głowa opadła w dół. Miałam wrócić do sali i czekać pół godziny. Byli po 40 minutach. Jakiś był problem, bo wybudziła się wcześniej, rozżaliła, nałykała krwi i zamiast wjechać na pooperacyjny na łóżku jak wszystkie dzieci była wniesiona na rękach przez pielęgniarkę. Łóżko jechało za nią :))

Spała jakieś pół godziny, a potem zaczęła się wybudzać na dobre. Miała skrzepniętą krew na zębach, ustach i w nosie. Potem jeszcze gadałam z dokiem, który ją operował i dowiedziałam się, że trzeci migdał jest wycięty a dwa boczne podcięte (musiały zostać bo pełnią u dzieci rolę ochronną). I jak wjechali mikroskopem okazało się, że błony bębenkowej nie da się naciąć, bo śluz jest zbyt gęsty, więc w obu uszach zainstalowano dreny. Ponadto w jednym trzeba było wykonać plastykę ucha, bo błona bębenkowa zrosła się z przewodem słuchowym. Słuch powinien wrócić w ciągu dwóch tygodni. Dreny wypadną same po jakichś 8-9 miesiącach. Po drodze warto będzie wykonać kilka badań słuchu.

Dziś Diabli śpi z Lilą w szpitalu. Takie nam wyszły Walentynki :)))

ciągle na czworaka

Obie dziewczyny zaczęły chodzić około 14 miesiąca. I obie będąc u dziadków. Podejrzewam, że to zasługa trochę większych niż u nas przestrzeni. Zakładałam, że młodzian będzie chodził szybciej. Bo większy, bo silniejszy, bo sprawniejszy. Ale nie. Może dlatego, że motywacja słaba? Bo panny chodzą z nim na czworaka, żeby się nie czuł samotnie… Jakby nie było u dziadków przełom nie nastąpił. Przynajmniej nie tym razem 🙂

<><>

Babcia z wnuczką:

  • Lilu, wiesz, że idziesz do szpitala?
  • Tak.
  • I co Ci tam będą robić?
  • Będą mnie oglądać. Oni ciągle mnie oglądają.

Skarby i eksperymenty

Wszystkie dziadki świata mają pochowane po szafkach i kredensach słodycze. Pamiętam, że moja babcia miała zawsze w szafce w kuchni landrynki. Kolorowe i twarde. Bo dzieci zawsze wiedzą, gdzie słodkości.

Dziadki trzymają je w barku, i w szafce z filiżankami. Bombonierki i kolorowe torebki. Łucja by zapobiec zamykaniu barku zamknęła go i schowała klucz 🙂 Najlepsze: nie ma opcji, żeby wyciągnąć dzbanek na herbatę bo nie pamięta gdzie go schowała!

<><>

Po kolejnym spacerze. Minus osiem to bardzo przyjemna pogoda na włóczęgę. Mówię do Lutki:

  • Zgadnij co robią Twoje wspaniałe wnuczki?
  • Nie mam pojęcia…
  • Te grudki lodo-śniegu ze spaceru ułożyły na kaloryferze w dużym pokoju…

To efekt wczorajszych eksperymentów z dziadkiem kiedy nalewali wodę do butelek i wystawiali na taras. Czy butelka pęknie czy nie?

Rewanż

I.

Łucja złamała SWOJĄ koronę. Patrzy się na Lilę i mówi:

  • Ojej! Lilusiu! Złamała mi się TWOJA korona!
  • Nie szkodzi Łucja.
  • Będę Ci pożyczać moją.
  • Dziękuję Łucja.

II.

Panny jedzą chrupki. Każda ma swoją miseczkę. Łucja kończy swoją. Mówi do Lili:

  • Lilusiu, wymieszamy nasze chrupki? Będziemy jeść wspólnie.
  • Dobrze Łucja.

III.

Dziewczyny malują. Lila namalowała siebie DUŻĄ i Łucję (małą). Łucja to widzi i wybucha:

  • Lila! Ale jak nie mogę być mniejsza! Ja zawsze będę większa od Ciebie!
  • Ale Łucja, ja będę mieć te korale! Mi one pasują. Ja muszę być duża!

Łucja w premedytacji namalowała swój obrazek. Mówi do mnie:

  • To jestem ja i Ty.
  • A gdzie Lila?
  • Siedzi w tym domu. Bawi się z Mieszkiem :))

U dziadka na kanapie bajkowy świat!

– fragment piosenki, którą śpiewała Łucja

 
http://www.wrzuta.pl/embed_video.js?key=5LT11Afgi4I&login=justa99&width=400&height=349&bg=ffffff

Czas jakiś temu w przedszkolu były obchody dnia BABCI I DZIADKA. Ważne, bo stawiły się na nie w komplecie wszystkie cztery sztuki dziadków 🙂 Ja niestety nie miałam aparatu, żeby uwiecznić. Kilka zdjęć zrobił natomiast Krzycho. Korzystając więc z tego, że mam dostęp do jego aparatu zaległa fotorela!

Ze względów kronikarskich przypomnę rolę dziewczyn.

Łucja:

Kocham babcię, kocham dziadka,
Za ich serce, za ich miłość.
W dużym zdrowiu, długie lata,
Niech nam żyją, niech nam żyją!

Lila: Przytuliłaś mnie, kiedy byliśmy sami.

Co ciekawe ze swojej roli Lila mówiła tylko SAMI 🙂

Łucja była przejęta, Lila była posępna. Rozpogodziła się dopiero przy tańcu z dziadkiem 🙂 Babcia natomiast tańczyła z wnuczkami sambę. Nie ma tego uwiecznionego, gdyż większość zdjęć jest za bardzo poruszona. Chyba, żebym pogadała z czyimś tam dziadkiem, który namiętnie Lutkę w tańcu fotografował 🙂

http://www.wrzuta.pl/embed_video.js?key=aUaeGXu6GM4&login=justa99&width=400&height=349&bg=ffffff

<><>

  • Jak Ci tam kochanie bez nas?
  • Smutno i zimno. Jutro do Was przyjadę.
  • Rozwiesiłeś pranie?
  • Tak.
  • Nastawiłeś kolejne?
  • Nie, to nie rozwiesiłem.
  • To rozwieś. I pamiętaj zabrać kotka  Łucji z suszarki.
  • Może nie zapomnę…
  • Wąchałeś moją koszulę nocną przed snem?
  • Nie. A dlaczego miałem wąchać?
  • Bo położyłam Ci na poduszce.
  • Zasnąłem przed telewizorem.

No cóż… Przyjeżdżaj więc szybko zając!!! :))