Siedziałam w gabinecie lekarskim. Ja i naprzeciwko dok, którego już znałam. Otworzył gruby notes, przekartkował i zapytał:
- Skierowanie jest?
- Jest.
- Może być 14 lutego?
- W Walentynki?
Ale nie robił wrażenie żartującego. A ja przypominając sobie, że dotychczasowy termin wynosił 10 miesięcy, przywołałam się do porządku i szybko dodałam:
- Oczywiście!
No i dziś o 7 rano stawiłyśmy się z Lilą na oddziale laryngologii bardzo dużego szpitala. Byłyśmy pierwsze, więc z automatu przesunięto nas z 14-stej na pierwszy wolny termin. Lila założyła nową piżamkę od babci i zaległyśmy na łóżku. O 9:30 Lila pojechała na blok operacyjny. A ja z nią. Przestawił mi się anestezjolog, dopytał o uczulenia panny i jej wagę. Opowiedział o znieczuleniu jakie chce użyć a potem, już na sali dostawił jej maskę i mówi do niej:
- Poczujesz taki zapach. Miętowy. Podoba Ci się?
- Mhm – mruknęła Lila i zrobiła to słynne opuszczanie rzęsami.
- Nareszcie komuś się podoba! -ucieszył się dok 🙂
Chwilę później odleciała. Ruszały się jej ręce, ale głowa opadła w dół. Miałam wrócić do sali i czekać pół godziny. Byli po 40 minutach. Jakiś był problem, bo wybudziła się wcześniej, rozżaliła, nałykała krwi i zamiast wjechać na pooperacyjny na łóżku jak wszystkie dzieci była wniesiona na rękach przez pielęgniarkę. Łóżko jechało za nią :))
Spała jakieś pół godziny, a potem zaczęła się wybudzać na dobre. Miała skrzepniętą krew na zębach, ustach i w nosie. Potem jeszcze gadałam z dokiem, który ją operował i dowiedziałam się, że trzeci migdał jest wycięty a dwa boczne podcięte (musiały zostać bo pełnią u dzieci rolę ochronną). I jak wjechali mikroskopem okazało się, że błony bębenkowej nie da się naciąć, bo śluz jest zbyt gęsty, więc w obu uszach zainstalowano dreny. Ponadto w jednym trzeba było wykonać plastykę ucha, bo błona bębenkowa zrosła się z przewodem słuchowym. Słuch powinien wrócić w ciągu dwóch tygodni. Dreny wypadną same po jakichś 8-9 miesiącach. Po drodze warto będzie wykonać kilka badań słuchu.
Dziś Diabli śpi z Lilą w szpitalu. Takie nam wyszły Walentynki :)))
