Wieczór. Ja usypiam Miesza. Ma zwyczaj zarzucania na mnie nogi podczas jedzenia, więc jest problem żeby się wyślizgnąć jak zaśnie 🙂 W tym czasie Diabli tańczy na dole z dziewczynami. Podsłuchuję. Zestaw standardowy: zaczynają od Tiny Turner i dość szybko przechodzą do Shakiry. Lila biegnie na górę pod schodach. Łucja za nią:
- Lila, gdzie idziesz?!?
- Idę się przebrać, Łucja.
- Ale w co?
- Nie chcę być latająca.
- Ja też nie chcę być latająca. Ja nałożę korale.
Nakłada i biegnie spowrotem na dół. Lila sie chwilę kręci i mruczy do siebie:
- Chcę być latająca. Nałożę skrzydła.
Niedługo później Mieszo śpi i ja schodzę na dół. Panny zestrojone tańcują z tatą. I teraz najważniejsze: nasza Lila, nasza chudzina, macha biodrami niczym Shakira! 🙂 Baliśmy się, że taneczna będzie tylko Łucja, ale siostra też jest niesamowita:)))
<><>
Zaraz ruszam z pakowaniem. Jutro kolejny turnus wakacyjny. Tym razem Suwalszczyzna, którą wymyśliłyśmy razem z Lutką. Na dwa tygodnie. Nie wiem jak będzie z netem, bo na stronie naszej kwatery nic o necie nie piszą, no ale lapa biorę na wszelki wypadek. Biorę też mikser, bo młodziak jest fanem moich zup. Łucja ich dużo jadała – zresztą chciało mi się gotować rosołki na młodych kaczuszkach dostarczone przez babcię Lucię. Może zresztą dlatego rosła lepiej niż słoiczkowa Lila? Mieszowi miksuję trochę zupy, trochę mięsa (ekstazę wywołuje cielęcina), trochę gotowanych warzyw i koperek. Biorę też duuużo różnych ubranek, choć mam nadzieję, że dopisze pogoda… Krzycho naprawdę z trudem odpuścił w tym roku swoje ukochane pojezierze Drawskie.
- Dziewczynki, możecie przez chwilę nie hałasować?
- Dlaczego mamo?
- Bo Mieszko śpi, a ja chciałabym się teraz posmarować na nogach tym moim brązowym kremem. Wiesz Łuczku, którym?
- Wiem.
- Chcę go zużyć do końca przed wakacjami.
- Wiem. Chcesz być szczupła. Tak?
;0
