Są dwa jajka. Jasne, nie? Jedno dla jednej, drugie dla drugiej. Nie mniej, nie wiecej. Łucja rozłamuje swoje i sprawdza jaka zabawka. Następnie bierze jajko Lili, która jest pochłonięta jedzeniem i wybiera LEPSZĄ. Siostra nie oponuje. Mieszko dostaje plastikową łupinkę po zabawce, którą liże i nie daje sobie zabrać… Smak słodyczy już zna, bo siostry go regularnie podkarmiają lizakami.
<><<>><>
Lata to bezmiar wyboru i jakości jedzenia. Zachwyca nie tylko mnie. Dziewczyny z niejadków stają się jadkami. Mają potrzeby i propozycje. Może zrób kukurydzę na kolację? Albo Dziś na obiad chcę fasolkę i kotleciki. Bez ziemniaków. Mieszko też zachwycony. Czasem mu miksuję, a czasem zje sam. W „Bobas lubi wybór” piszą: „Najgorzej zaczynać z marchewką (surowa twarda, gotowana – śliska); jabłkiem – surowe twarde; banan – miękki i sie rozpaćkuje. Popularne są brokuły, kalafior i fasolka szparagowa”. Tym bardziej zdumiewające w tej epoce jedzenia, jest ze odkryłam dziś rano, że mieszczę się we wszystkie letnie ubrania. Nie wiem kiedy nastąpił przełom, ale zdecydowanie się nie mieściłam. Może to te magiczne pół roku?
<><<>><>
Na tapecie zabawa w Pannę Młodą 😉


