Scenariusz prezentowania naszego auta mamy opracowany. Wpierw otwieramy bagażnik, składamy siedzenia i każemy się zachwycać pojemnością. Potem otwieramy drzwi boczne i każemy wszystkim bez wyjątku usiąść na ostatniej kanapie by docenieli jak wysoko jest sufit i ile mają miejsca na nogi. Ostatnie są standarty, czyli fotel kierowcy (na którym czuję się niemalże jak kierowca Tira), konsola i opowieści w ile osób już nim jechaliśmy. Rekordu rodziców Diabla (ósemką w maluchu) nie dogonimy, ale 6 osób już było. Np. podczas wyprawy na obiecane lody do MIASTA. Babcia siedziała na samym końcu i zachwycała się tym jak grzecznie dzieci się bawią obok siebie. Prowadziłam ja, a obok mnie siedział skruszony dziadek. Dlaczego skruszony? Ano, bo chwycił kluczyki i zanim się wyzbieraliśmy postanowił wykręcić. No i nie zmieścił się bramie i na naszym dwutygodniowym cudzie pojawiła się pierwsza RYSA 🙂 No cóż, dziadek mistrzem koperty nie jest, ma za to inne zalety. Diabli jak mu o tym powiedziałam przez telefon, prawie płakał. Kotku, nie denerwuj się, potraktujmy to jako chrzest samochodu! 🙂
<><>
Poniedziałek:
- Justku, chciałbym nastawić pranie.
- Super. W pralce masz kolory, dorzuć jak masz jakieś i nastaw. Ołówkiem napisałam na maszynie co masz nacisnąć.
- Moja koszula w kratkę się nada?
- Tak.
- Ale tu są białe włożone!
- Białe? To dołóż białe i włącz.
Wtorek:
- Rozwiesiłem pranie z wczoraj i chętnie bym nastawił moje czarne koszule.
- To włóż je do pralki i ten program co wczoraj. Proszek z pomarańczowego pudełka.
- Jak mogłaś mnie zostawić z taką górą prania?! Skarpetki też dodałem.
- SKARPETKI nie! Nie pierz skarpetek z koszulami!
- Dlaczego nie?
- Zaufaj mi i nie pierz.
- Dobrze… Wybrałem je… Choć jedna mogła zostać w bębnie.
- Jedna może być.
Środa:
- Rozwiesiłem pranie, ale muszę wyprać skarpetki.
- Wrzuć więc wszystkie skarpetki dzieci i obrusiki z kuchni. Program Ci podpisałam.
- Mogę wrzucić do tego moje skarpetki?
- Tak skarpetki WSZYSTKIE razem. Jak masz, możesz dorzucić ręczniki z siłowni.
- Ręczniki już wyprałem z koszulami.
Czwartek:
- Rozwiesiłeś pranie, zając? Chciałabym, żebyś mi przywiózł parę par skarpetek dla dzieci, bo nie wzięłam. Nie ma co kupować, bo mają dużo. Musisz mi tylko przywieźć.
- Ja mam to rozwieszać?!!? Każdą taką małą skarpetkę z osobna?!?
Pomyślałybyście, że pranie to taka skomplikowana czynność? :))
