Pod tym tytułem parę tygodni temu zainicjowano na mojej liście dyskusyjnej topik o prezentach komunijnych. Autorem wątku był kolega, któremu zbliżała się komunia, a on jest chrzestnym. Miał kilka propozycji i pytał się nas o radę. Rzucił: mikroskop, rower, jakiś bardzo kompaktowy fotoaparat czy miniwieża? Ogólnie wszystkie propozycję nam się spodobały, ale ze względu na ramki cenowe, niektóre odrzuciliśmy. Odpadł rower, bo wchodził by w grę jedynie produkt supermarketowy, a następnie miniwieża, bo to duża szansa, że da ktoś inny. Mi najbardziej spodobał się mikroskop. Fajny, niebanalny i zawsze to będzie zakup drugoplanowy. Mój brat taki gadżet w dzieciństwie miał i razem z zestawem "Młody Chemik" 😉 czasem się tym bawił.
Pomińmy to, że ginie istota samej ceremonii i wszyscy koncentrują się wokół prezentów (goście) i obiadu (rodzina)… Hmm… dając prezent, a nie kopertę, mamy pewność, że trafi on do dziecka. Chociaż duży prezent zrzutkowy jest na pewno fajny.
Ale nie o tym…
Ale nie o tym…
Przyszło mi do głowy, że chłopcom fajniej można kupić taki gadżet. Padły jeszcze propozycje: luneta, model samolotu z pilotem, jakiś robot… A dziewczynkom? Pogooglałam nawet, bo sama mam niedługo chrzciny w rodzinie, i nic nie znalazłam. Łańcuszki, wisiorki, mata do tańczenia, puzzle okrągłe z Hanna Montana i generalnie same tego typu nudy…
Załóżmy więc, że dziewczynki mogą też mieć upodobania ścisłe! 🙂
