- Mamo, a za ile dni będzie moje pyjama-party?
- Mieszko, cały czas pod dużym znakiem zapytania są Twoje urodziny. Odbębnijmy najpierw je, a potem będziemy myśleć o kolejnej imprezie.
- Ale ja już zapraszam kolegów.
- No dobrze… NIE ma mowy na pyjama-party. NIE ma na to warunków. Gdzie Ty chcesz położyć tych wszystkich kolegów?
- No w moim łóżku?
- Twoje łóżko jest dla Ciebie. Mieści się do niego JEDNA osoba.
- I jedna osoba dorosła. Jak Ty się kładziesz ze mną to się mieścimy. A Ty jesteś GRUBA, czyli na Twoje miejsce zmieści się dwóch moich kolegów.
- Żaden rodzic nie wyrazi na to zgody. Trzeba by przygotować wielki materac do spania.
- A mówiłaś, że możemy zrobić jak dziewczyny pojadą na zieloną szkołę?
- Nic takiego nie mówiłam, ale dobrze kombinujesz. One jadą na zieloną szkołę chyba w kwietniu, wtedy wrócimy do tematu.
- Tak myślałem, że muszą być trzy dni. Jednego dnia nas odbierzesz, potem nas wszystkich zawieziesz do szkoły, potem znowu nas wszystkich odbierzesz i dopiero kolejnego dnia będą ich rodzice odbierać. Tak żebyśmy mieli jeden dzień pełny na zabawę.
- Cóż za plan!
:0
<><>
Zupełnie przypadkiem dowiedziałam, że moja dawna znajoma ma KURY. Był Jaś i Małgosia (fotka niżej, prawda, że piękne??), no a teraz wyszło tak, że Małgosia okazała się nie być tak długowieczna, więc do osamotnionego Jasia jadą DWIE nowe kokoszki. Ależ jej zazdroszczę! Kury to przecież MOJE totemiczne zwierzę!


