„Mireille Mathieu”

 

  • Nie dam rady wieczorem przyjechać, bo czekam na ojca…
  • Nie szkodzi, mamuś. Posiedzę dziś w domu. Ach! Byłyśmy z Lilka u fryzjera.
  • I jak?
  • Z tyłu dłużej, grzywka krócej, a boki na półokrągło.
  • Czyli tak jak JA Was zawsze obcinałam!
  • Dokładnie! Kolejne pokolenie z taką samą fryzurą. Ale przynajmniej jak pochyla głowę to włosy jej nie spadają na oczy.
  • A jej się podoba?
  • Tak. Ta nasza fryzjerka jest super, teraz ma różowe włosy i Lila była tym dość podekscytowana, a zapytana na koniec: Jak Ci się  podoba? odpowiedziała: BARDZO.

To była taka akcja, że fryzjerka się mnie na koniec zapytała się również mnie: Czy Pani poznaje tą Panią i ja odpowiedziałam: NIE! 🙂 Uczesane dziecko to jednak inaczej wygląda :))) Odpalamy zaraz jakiś serial i rozstawiam deskę do prasowania! Strasznie zaniedbałam samorozwój w tym tygodniu, ale weekend mam solo i będę nadrabiać 🙂