
- Nie dam rady wieczorem przyjechać, bo czekam na ojca…
- Nie szkodzi, mamuś. Posiedzę dziś w domu. Ach! Byłyśmy z Lilka u fryzjera.
- I jak?
- Z tyłu dłużej, grzywka krócej, a boki na półokrągło.
- Czyli tak jak JA Was zawsze obcinałam!
- Dokładnie! Kolejne pokolenie z taką samą fryzurą. Ale przynajmniej jak pochyla głowę to włosy jej nie spadają na oczy.
- A jej się podoba?
- Tak. Ta nasza fryzjerka jest super, teraz ma różowe włosy i Lila była tym dość podekscytowana, a zapytana na koniec: Jak Ci się podoba? odpowiedziała: BARDZO.
To była taka akcja, że fryzjerka się mnie na koniec zapytała się również mnie: Czy Pani poznaje tą Panią i ja odpowiedziałam: NIE! 🙂 Uczesane dziecko to jednak inaczej wygląda :))) Odpalamy zaraz jakiś serial i rozstawiam deskę do prasowania! Strasznie zaniedbałam samorozwój w tym tygodniu, ale weekend mam solo i będę nadrabiać 🙂
