Jak karnawał to karnawał!

Napisała wczoraj na takiej mojej grupie znajoma. Robiła specjalny pokaz burleskowy i nie mieli na wieczór… biletera 🙂 Nie wiele myśląc się zgłosiłam. Bo wybierałam się tam, ale ze względu na cenę wejściówek odpuściłam i bo w sumie nie miałam żadnych planów, oprócz kettli, na wieczór. A tu nie dość, że nic nie wydałam a załapałam się tam gdzie chciałam być, to jeszcze zarobiłam 🙂 Wiem, wiem, taka fucha nie wymagająca erudycji to żaden wyczyn, ale było super. Siedziałam z performerkami na backstagu, potem z barmanem urzędowaliśmy przy wejściu do klubu, a potem sącząc napój przyniesiony przez tegoż barmana obejrzałam show. Pojawił mi się na chwilę adorator (przystojny i za młody o jakieś 10 lat), który był importerem torebek Prady (i ubrany był zresztą fantastycznie) oraz chciał mnie torebkami obsypać. No więc tłumaczyłam, że torebki to zupełnie nie moja pasja 🙂 Tak między nami mówiąc, gdyby zaproponował zakupy w Rzymie, byłabym mu może przychylniejsza, a tak on zupełnie nie widział czym mi zaimponować. Opowiadał więc o roli jaką powinien spełniać mężczyzna w związku i tu akurat mówił sensownie, ale musiał wyjść na fajkę, a potem barman go już nie wpuścił 😀

<><>

Pamiętacie, jak Wam opowiadałam love story jałówki z żubrem? Otóż gwiazda internetu jest już 3 miesiąc na gigancie i ma się dobrze 🙂 Go wild Rebel Cow! Zdjęcie zrobiono wczoraj 🙂