Do końca świata i jeden dzień dłużej!

Słusznie ktoś wczoraj w szkiełku powiedział, że styczeń to WOŚP. W grudniu są święta, a najważniejsze wydarzenie stycznia to orkiestra. Daję. Jak to wszyscy dziś mrugając mówią za Biedroniem: „Daję Owsiakowi”. I zmianie to nie ulegnie, bo tak jak co roku trąbię: jako matka mam wobec niego dług niespłacalny.

I żeby zasilić Orkiestrowe Konto pojechałam na specjalny trening. Prowadziła go wspaniała trenerka, z którą już kiedyś trenowałam, a dochód z zajęć poszedł do puszki, którą przed treningiem dostarczył jeden ze sztabów.

Wracając wpadłam na hot wingsy i znowu mnie zaatakowano z puszką (naklejkę miałam na t-shircie), więc znowu dorzuciłam. Za to babka, która mi te hot-wingsy podała powiedziała: Zapakowałam Pani podwójną porcję, bo takie malutkie te skrzydełka. Powiedziałam dzięki 🙂 Czyli wracają te pieniądze do nas!

<>

  • Po co Ty tam pojechałaś?
  • Bo chodziło o prawa kobiet?
  • Czy Tobie jest źle?
  • Nie. Jest mi dobrze. Ale właśnie dlatego powinnam czasem coś zrobić.
  • Przecież Ty masz trójkę dzieci! Czy nie mogłaś oglądać telewizji w domu tak jak wszyscy ludzie?
  • Nie mogłam. A czy pojedziesz ze mną zobaczyć finał zbiórki Orkiestry?
  • Nie. Nienawidzę tego gościa.
  • Tak wiem, bo „to złodziej”.
  • Tak. Ale mogę Cię zabrać na łyżwy.

🙂 Gość jest NIE do  naprostowania, ale wieczorem czeka mnie za to wyprawa na łyżwy! Gramy dalej!