Świętowanie siódmych zaczęło się we Włoszech, no bo magiczna data mijała 5-go stycznia… Tura ze mną będzie w przyszłym tygodniu, ta z kolegami będzie jak spadnie śnieg, ale dziś zostały zaniesione słodycze do szkoły. W planie a)miały być cztery kwadratowe kubełki (takie jak do popcornu) i w każdym coś innego (w jednym żelki, w innym czekoladki, jeszcze w innym gumy rozpuszczalne), ale stanęło na galaretkach. Zapakowałam to do naszego transportera na babeczki i był hit 🙂




<><>
- Łucja, na którą Ty dziś do szkoły idziesz? Lilka poszła na 7-mą, Mieszko na 8-smą z urodzinowym kubełkiem, a Ty nie miałaś iść na 10-tą?
- Nie.
- A co z kółkiem z angielskiego?
- Dziś poprawiają sprawdziany. Powiedz mi, czy jest sens poprawiać szóstkę z minusem?
- No, nie.
- Dlatego dę na 11-stą.
Jak już w końcu poszła to miałam dwie godziny do powrotu Lilki 🙂 Starczyło, żeby zatankować auto, zrobić zakupy i wpaść do biblioteki po audiobooki do auta! 🙂
