krócej

Jak byłam we wrześniu u fryzjera z Lilką, to obok mnie (na kanapie), siedziała babka. Miała piękne kręcone włosy i chwilę później rozmawiała z fryzjerem o tym ja je OLEJUJE. No i tak spojrzała na mnie i pyta:

  • A dlaczego mama nie siedzi na innym fotelu i też się nie strzyże? To takie wspaniałe, że matka z córką mogą pewne rzeczy przeżywać wspólnie…

Odpowiedziałam jej wtedy:

  • To dobry pomysł, ale ja mam dwie córki i z jedną byłam w ubiegłym tygodniu, a teraz z tą. Sama pewnie pójdę dopiero w październiku 🙂

No i DZIŚ poszłam. Moja ulubiona fryzjerka sporo mnie podcięła, ale włosy były naprawdę zniszczone. Wsmarowuję w nie różne rzeczy i jak gąbką chłoną wszystko. A potem jeszcze olejki do olejowania nabyłam 🙂 Też spróbuję 🙂

<><>

Znajoma wzięła w weekend ślub. Muszę przyznać, że z dużym zdumieniem (chyba tak to trzeba nazwać), patrzę, że ludzie się na to po raz DRUGI decydują. Panna ma dziecko w pierwszego małżeństwa (rówieśnik Lili), a nowy wybranek jest podobnie jak ona powiązany z branżą tatuatorską. Nieważne. Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia, ale chciałam Wam o czymś innym napisać. Otóż młodzi zażyczyli sobie w prezentach ślubnych, zamiast kwiatów, wina czy książek… karmę dla zwierząt, którą przekazali do schroniska! Dziś pojechali zawieść TO wszystko i przysłali jeszcze fotorelację z przekazania darów. Bardzo fajny pomysł!  🙂