Wyobraźcie sobie, że Mieszko po dwóch lekcjach nauki na pianinie… gra :0 Co prawda na jedną rękę, ale GRA. A co więcej: kolejna lekcja w czwartek, a on codziennie ćwiczy! PLUS: mamy też pierwszy basenowy sukces: gość w końcu opanował pływanie na plecach. Ma również nowego kolegę – Maxa, który mieszka na osiedlu obok. Już się nawet raz po lekcjach spotkali 🙂 Btw. Max robi gwiazdy. Idzie i robi gwiazdy. Zachwycona zapytałam jego mamy, kto go tego nauczył, a ona odpowiedziała, że SAM się nauczył i mają z tym problem, bo on tego nie kontroluje i robi to na ulicy. Idzie i bach gwiazda. A tam przecież i ulica, i szkło może leżeć. 🙂 Niesamowite!
Łucja rozwaliła buty na jesień (na zimę ma) i potrzebne były kolejne. Takie z lekkim zapasem, żeby na wiosnę były, bo jesień to już… I okazało się, że teraz ma 35, a jedyne, które się jej spodobały, były z działu damskiego, gdzie numery zaczynają się od 36… Takie też wzięłam. 36?? Ja przed dziećmi miałam 37!
<><>
- Oszlifowałem ten kluczyk do kominka. Podjadę sprawdzić, czy pasuje.
- Podjeżdżaj. Tylko jest Łucja, bo rano się coś źle czuła i ma dziś wolne.
Nie pasował. Cały czas coś tam jest do poprawienia. Ale zaproponowałam herbatę:
- Dam Ci do niej pigwę. To TO co rosło przed domem. Stężenie witaminy c większe niż w cytrynie. Czujesz?
- Nie. Bo za dużo soku malinowego nalałem. Ale twarde.
- DLACZEGO Ty to jesz??
- Bo dałeś.
- To miała być taka ozdoba dna kubka!!!
- Da się zjeść.
To przecież twarde :/
