finał prac ogrodowych

Piękna jesień się zrobiła, więc uruchomiłam kosiarkę. Skosiła trawę i zebrała trochę liści, czyli więcej w TYM roku NIE koszę. Podobno się nie powinno kosić jesienią, bo w leżących na ziemi liściach mieszkają różne zwierzątka, więc TO co od TEJ pory spadnie, będzie leżeć do wiosny! Przycięłam również trochę zwiędłych bylin i podpierając się pomocnym zestawem rąk (Ciasteczkowego) zamontowałam kratkę podtrzymującą jeden krzak. Ciepło ma być do weekendu, a potem już tylko zima 🙂

Może to za wcześnie na radość, ale nie miałam tej jesieni myszy 🙂 Rok temu była plaga, a w tym roku spokój. I dobrze.

Ach, i zamknęłam program zajęć dodatkowych. Duże uff. Połowa października. Doszedł ostatni element, czyli karate Mieszka. Dojo będzie w szkole, a zajęcia będą zaraz po lekcjach w środę i w piątek. Na takiej niedużej sali gimnastycznej, razem z 3 kolegami z nowej klasy.

<><>

Trzy fotki przed tygodnia. Ja i Łucza oraz finiszująca Lilka: