źmachana

W piątek spotkanie z dziewczynami odpuściłam. Napisałam im, że nie dam i odpuściłam. Zasypano mnie foteczkami ze spotkania, ale wiedziałam, że powinnam była TAMTEN grafik poluzować… Zresztą wstawałam rano, żeby dotrzeć do Łodzi. Się tam uczyłam, i uczyłam… Było dużo tego materiału, więc jak w końcu w sobotę wieczorem się zakończyło, pożyczyłam rower i przez godzinę jeździłam po Piotrkowskiej. Zjadłam hambuxa, zajrzałam do Tigera po Halloweenowe gadżety i wróciłam na noc do hostelu -późno zabrałam się bukowanie noclegu i na tę noc miałam do wyboru tylko albo hostel, albo jakiś coś poza moim finansowym zasięgiem. No to dobra, były też hotele poza centrum, ale chciałam mieć wszystko blisko. Dziś był cd, ale już jestem.

I co teraz? Będę mieć kolejne spotkania, być może w październiku i listopadzie. A potem zobaczymy co dalej. Dzieciaki w tym czasie (jak ja byłam na wyjeździe), pobiegły w dziecięcym biegu i prywatne kolekcje całej trójki powiększyły się o kolejne medale.