Ha, no to założyłam sobie kartę do Selgrosa 😉 Z Łucją pojechałam i zrobione. Zakupy zresztą też. Łaził za nami koleś w stroju fioletowej krowy z czekoladkami na tacy. I co wchodziłyśmy w kolejną alejkę po chwili nas tam znajdował i ja wtedy wykrzykiwałam: Nareszcie nas znalazłeś i brałyśmy po kawałku kolejnej czekoladki! Ale co zabawne, spotkałam znajomą. Ona też ma trójkę i też takiego drobiazgu. Jej córka chodzi do klasy z Lilą, a syn z Mieszkiem (tylko, że ona ma jeszcze takie pośrodku). I tak gadamy i ona mówi:
- Tak mam w tym roku plan ułożony, że mają tak samo!
- Mi się tak nie udało, ale już się przyzwyczaiłam.
- Trzy dni w tygodniu, to mam aż – tu ściszyła głos… – PIĘĆ godzin wolnego.
- U mnie max dwie 🙂
<><>
Strasznie mi się napięty weekend szykuje. Chętnie bym się wymiskowała przynajmniej z jednej atrakcji, ale nie bardzo jest jak… I w kółko myślę, że nieźle się znowu zmacham
No nic, nauczka na przyszłość, by ustalać sobie priorytety i nie ładować się we wszystko, co mi sie nawinie
Za to z plusów, na stronie szkoły pojawił się w końcu plan lekcji, który uzupełniłam o dodatkowe zajęcia i wydrukowałam. Trzy takie kartki na lodówce są najważniejszymi dokumentami każdego tygodnia 😉 Btw. na e-dziennik wchodzą na swoim kompie dzieci. To chyba nie jest jakoś bardzo niewłaściwie, a one lubią, a w ten sposób sprawdzają sobie info kiedy i jakie zastępstwa oraz nadchodzące sprawdziany. I informują mnie o tym. I dobrze 🙂
