dzień z makaronem z serem

Ciasteczkowy kończy pracę o 22-giej. Codziennie, oprócz niedziel, kiedy kończy o 16-stej. I czasem wracając z basenu zagląda. Dzieciaki zasypiają o 21-szej, ja zamykam ich drzwi na klucz (tak na wszelki wypadek) i na ogół robię coś do jedzenia. Aaale im chłodniej tym trudniej go wywalić… Powstał więc plan b, że jeżeli KTÓREŚ się obudzi, to najpierw mnie woła, ja wtedy gnam do konkretnego pokoju (tu pewna trudność, bo mają podobne głosy), blokuję dziecko w jego pokoju („Ale co się stało?”) a ON się wtedy błyskawicznie wynosi. High-school pełen 😀

<>

Odebrałam dziś z Lilką pakiety startowe na kolejny bieg, w którym biegnę z dziewczynami. I była taka ścianka, gdzie można było wpisywać hasła dla innych uczestniczek. Lila wzięła niebieski marker i napisała: Powodzenia! A teraz tak patrzę, co pisały inne babki i same super hasła: „Dawać babki!”, „Bieg z córką – to jest to!”, „Dziewczyny do boju!”, „Girls power!” i „Never give up!”.