Kolejna 10-tka!

Po 4 miesiącach przerwy w bieganiu i po pięciu treningach przygotowujących, rozpoczęłam sezon biegowy. Pierwszy mierzony bieg poszedł… średnio 🙂 Czas powyżej godziny, zbliżony do tego, który miałam rok temu :/ Ale za to biegłam ze znajomą, cały czas gadałyśmy, a na metę wbiegłam właściwie niespocona 🙂 Było po prostu przyjemnie. Jakoś tak przez te ostatnie 4 miesiące osiągnęłam stan, że tak naprawdę wynik nie jest istotny i wcale nie musi być tak, że moim celem jest maraton. Lubię społeczność biegową. To tak jak chodzisz do klasy „a” i wiesz, że ci z „b” i „c” to matoły 🙂 I nie, nie, nie, jak nie biegacie, to nie jest tak, że mam Was nie doceniam, ale to, że ja biegam, to po prostu czuję się zaprzyjaźniona z wszystkimi, którzy biegają.

Na 10 tysięcy biegnących, byłam równo w połowie, a w kategorii K40-340. Na ósmym kilometrze złapała mnie kolka, myślę, że będą fajne zdjęcia, bo było słońce. Jak będą to wkleję. Na razie dwa. Przed biegiem i PO!