Chodzisz, jakbyś był właścicielem kamieni pod twoimi stopami.

– Gra o Tron, s06e01, Lord Varys do Tyriona

Łucja wróciła z kolonii. Zadowolona. Ktoś tam się w niej zakochał, poznała nowe koleżanki i miała dużo przygód. Wypoczywała w lasach Polski Centralnej, bo nie chciałam by jechała gdzieś tam w góry, ani nad morze, gdzie atrakcji dla dzieciaków jest mniej, bo główną atrakcją jest woda.  Były ogniska, dyskoteki, nocowanie w namiocie, wycieczka do term i zawody strzelania z łuku (panna ma oko po mamie, czyli strzela w 10-tkę). Był park linowy, szkoła tańca, tor przeszkód (doszło spoooro siniaków) i basen na terenie ośrodka. Żeby nie było tak idealnie to wybiła sobie palec podczas gry w siatkówkę i oczywiście nic nie jadła, oprócz chleba i płatków kukurydzianych, ale to akurat mnie nie zaskoczyło 😉 Miała warsztaty plastyczne i połowa walizki to były jej prace oraz brała udział w zajęciach akrobatycznych, gdzie była na trzecim (1,2,3) poziomie piramidy, jako jej zwieńczenie :0 Mają być jakieś fotki, ale w biurze mi powiedzieli, że pewnie dopiero po zakończeniu wszystkich turnusów, czyli we wrześniu 🙂 Oczywiście zazdrości nam spędzonego czasu, ale mamy plan jak to nadrobić i wyrównać 😀

<><>

Ja natomiast rozłożyłam się w nocy z praniem oraz zszywaniem (pewien miś, co nie wytrzymał prania) i skończyłam Limitless (super, szczególnie do połowy sezonu). Ruszyłam więc ze specjalnym, odłożonym na później rarytasem czyli ostatnim sezonem Gry o Tron. I spać poszłam po… pierwszej… Ależ to jest jednak film!