Odwieźliśmy rowery dziecięce do serwisu i ruszyliśmy z powrotem! Ciekawa sprawa wyszła w serwisie, bo okazało się, że Mieszko jest już za mały do rowerka, na którym jeździ od… 3 tygodni. Ci goście tam go mierzyli, przymierzali do innych rowerów i powiedzieli, że jest WYROŚNIĘTY jak na pięciolatka i nawet 20-stka będzie dla niego mała! Niemniej jednak kolejne rowerowe rozpoczęcie sezonu może jeszcze zrobi na poprzednim (czyli 16-tce), a potem zrobimy tradycyjny numer z przemalowywaniem roweru po Lilce. I wtedy Lilka na komunię dostanie nowy- większy. Pogadałam o markach rowerów, pytałam co lepsze Romet czy Onill, i Rometa potępili 🙂 Temat rowerów będzie jeszcze powracał!
<>
Po drodze do NASZEGO domu, zanim odkryłam, że w domku dla owadów KAŻDA kwatera jest już zamieszkała, zajrzeliśmy do kiosku po odbiór książek (paczka w ruchu). Tym razem powodem zakupów byłam JA. Bardzo chciałam przeczytać Żulczyka, a TO co akurat sobie upatrzyłam jest wyłącznie na audiobookach. A jako, że szykuje mi się dłuższa chwila BEZ dzieci i sporo będę jeździć autem to będę miała co słuchać. Wzięłam też sobie Adamczyka „Pożądanie mieszka w szafie„, czyli kolejną dość głośną książkę o damsko-męskich potrzebach i relacjach.
Dla Łucji są kolejni Pożyczalscy (kupiłam jej ostatnio czwartą część, a nie miała trzeciej) i „Sposób na Elfa„. To chyba dość fajna opowieść o psie i nastolatku. Jak chwyci to są już kolejne części.
Lilka dostała Ogra i Kościotrupa, czyli kolejne ze Skrzynki Potworów. Bardzo je lubi, książeczki są ładnie ilustrowane i panna je naprawdę wciąga.
No a dla Mieszka: Książka z dziurą, czyli coś co miałam w schowku od bardzo dawna, a za chwilę mi z tego wyrosną. Kreatywna kolorowanka z dziurą po środku. Już mi tu nawet chodzili z głową włożoną w tą dziurę i ogłaszały pogodę, na stronie z telewizorem (i dziurą pasującą idealnie na dziecięcą twarz).

