Ideas na ZA rok, za dwa

Podglądam jak spędzają wakacje inni i dwa pomysły wydają mi absolutnie warte skopiowania…

Pierwszy dotyczy mojej sąsiadki. Dziewczyna ma dwójkę dzieci i nieobecnego męża (technicznie jest, fizycznie brak). I otóż kupiła sobie w tym roku namiot. Dość duży, z jedną komorą do spania, ale również dość dużym przedsionkiem. Ona zwraca uwagę na szczegóły, które nie przyszły by mi w ogóle do głowy, więc jej uwagi są dla mnie cenne, bo ja tego nie widzę. Przedsionek np. ma przykrytą podłogę, co chroni przed insektami, ale co ważne, można go suwakiem rozpiąć i wytrzepać. Kupiła też turystyczną szafkę, stół z 4 krzesełkami i przymontowała sobie hak na rowery z tyłu, bo w ten sposób może go sama załadowywać (jest dość drobna). I na wakacje pojechała SAMA z dziećmi na kemping. Zresztą wybrała też dobry kemping z dużym i czystym aneksem sanitarnym. Super! Też chcę za rok namiot i też chcę jechać. Ona mnie co prawda namawia byśmy ruszyły gdzieś na południe Europy razem, ale na początek wykorzystam sprawdzone przez nią kempingi w Polsce.

Drugi pomysł to taki mój dalszy znajomy, który się odezwał po latach 20-stu, ale co ważne, gość też ma trójkę dzieci. Ciut starszych. I otóż pojechał z nimi do Gruzji. Przysyła zdjęcia jak jego nastolatki pływają z delfinami w delfinarium, jak chodzą po rynku i wybierają ryby na późniejszego grilla. Siedzą już nad morzem Czarnym od trzech tygodni… Też super! Bo tak patrzę, gdzie z trójką człowiek się nie zrujnuje, a warunki są już dobre 🙂 Wkleję Wam jego kreatywną zabawę… Najmłodsza córka rozwaliła sobie stopę w morzu i kupił jej w aptece „zielonkę„, czyli taki rosyjski wynalazek dezynfekujący. A jak już opatrzyli ranę, to okazało się, że to idealne narzędzie do robienia tatuaży, utrzymujące się na skórze przez ponad dwa tygodnie… 😉